Turyści zaskoczeni tym, co zastali w Tatrach. „Wstyd i hańba”

Turyści zaskoczeni tym, co zastali w Tatrach. „Wstyd i hańba”

Dodano: 
Protest w okolicach Morskiego Oka
Protest w okolicach Morskiego Oka Źródło: PAP / Grzegorz Momot
Spór o transport konny pod Tatrami znów wybuchł z pełną siłą. Fiakrzy wstrzymali przewozy do Morskiego Oka w dniu protestu aktywistów.

W sobotę 18 lipca na trasie do Morskiego Oka nie pojawiły się ani konie, ani fiakrzy. Przewoźnicy zawiesili kursy w dniu zapowiedzianego protestu aktywistów, którzy od lat domagają się całkowitego zakończenia transportu konnego.

Tatry. Fiakrzy zawiesili przewozy do Morskiego Oka

Na początku trasy ustawiono jedynie pusty fasiąg z komunikatem informującym, że przewozy zostały odwołane „dla bezpieczeństwa turystów, spokoju naszych koni i uniknięcia niepotrzebnej, wyreżyserowanej eskalacji emocji”.

Aktywiści z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt i Biura Ochrony Zwierząt od rana pikietowali na Palenicy Białczańskiej. Rozstawili transparenty, rozmawiali z turystami i zachęcali ich do pokonania trasy pieszo. Ich główny postulat pozostaje niezmienny: całkowite wycofanie konnych przewozów do Morskiego Oka.

To jest po prostu wielki wstyd i hańba, żeby wykorzystywać konie do tak ciężkiej pracy. Zwłaszcza w momencie, kiedy mamy busy elektryczne, kiedy mamy kolejki elektryczne, mamy dorożki elektryczne, ale przede wszystkim idąc tutaj warto by było iść na własnych nogach. I to jest też nasz dzisiejszy przekaz. Nie przyjechali tutaj dzisiaj furmani. Konie nie jeżdżą. Z tego się cieszymy, że chociaż dziś, tego jednego dnia odpoczywają – mówiła organizatorka protestu Joanna Marcinkowska.

Zdecydowana większość turystów stoi po stronie aktywistów i popiera protest. – Popieramy i edukujemy też dzieci. Uważam, że to jest męczenie zwierząt. Chyba nogi są najlepszą alternatywą. My nie chcemy jechać. Są wśród nas dzieci niepełnosprawne, ja mam problem z sercem, ale nam przede wszystkim zależy na tym, żeby spędzić czas ze sobą, poodpoczywać, a nie męczyć konie– powiedziała jedna z kobiet w rozmowie z Radiem Kraków.

Morskie Oko. Protest przeciwko przewozom konnym

Innego zdania są lokalne władze. Starosta tatrzański Andrzej Skupień wyklucza likwidację przejazdów konnych i zapewnia, że zwierzęta są pod stałą kontrolą. – Regulamin jest dosyć restrykcyjny. Konie są regularnie badane, są lepiej przebadane niż niejeden z nas. Nie może być tak, że ktoś przyjedzie z zewnątrz i będzie narzucał nam, jak my mamy żyć. Jesteśmy u siebie– zaznaczył.

Sobotni protest ma potrwać do końca dnia. Aktywiści odrzucają wypracowany w ubiegłym roku kompromis, zakładający skrócenie trasy konnych przewozów i częściowe zastąpienie ich busami elektrycznymi. Domagają się całkowitego zakończenia transportu konnego, a także dymisji minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymona Ziobrowskiego.

Czytaj też:
Zmiany w słowackich Tatrach. Polskie wycieczki są zagrożone
Czytaj też:
Arabowie wrócili na Krupówki. Jest jednak inaczej niż w zeszłym roku

Opracowała:
Źródło: Radio Kraków