Kouvola to miasto w południowo-wschodniej części Finlandii, które niektórzy uznają za najbrzydsze w Europie. Czasami pod jego adresem pada nawet określenie „miasto najbardziej przygnębiające” na naszym kontynencie. Doświadczeni podróżni (i mieszkańcy Łodzi) wiedzą jednak, że takie etykietki często przyznawane są na wyrost. Wnikliwi obserwatorzy zawsze znajdą coś dla siebie, a czarny PR potrafi paradoksalnie przyciągnąć zaciekawionych turystów.
Najbrzydsze miasto w Europie? Kouvola kandydatem
Fińska Kouvola przez samych Finów postrzegana jest jako betonowa dżungla. W sieci znajdziemy głównie zdjęcia pustych placów i betonowych bloków. Jak zauważa National Geographic – najczęściej będą to fotografie wykonane zimą, by jeszcze spotęgować depresyjny efekt „dystopijnego piekła”.
Miejsce to w drugiej połowie XIX wieku było ważnym węzłem kolejowym, łącząc Riihimäki z Petersburgiem. Z tego samego powodu jednak podupadło, kiedy Sowieci bombardowali je w trakcie wojny zimowej. W ramach tych działań uszkodzonych zostało około 350 z 800 budynków. Po zakończeniu nalotów nie zdecydowano się oczywiście na rekonstrukcję historyczną. Powstawały więc betonowe, tanie konstrukcje, a panującym stylem był powojenny modernizm czy brutalizm.
Zestawienie szerokich ulic i rozległych placów z wielopiętrowymi betonowymi bryłami nadało miastu charakterystyczny wygląd, który na wielu odbiorców działał przygnębiająco. Szare budynki znamy przecież i z naszej przeszłości – nie bez powodu nie zachowaliśmy obecnie zbyt wielu takich konstrukcji.
Kouvola przyciąga turystów żartami z samej siebie
Mieszkańcy Kouvoli stwierdzili jednak, że jest jakiś urok w tym betonie. Dodatkowo postawili na autoironię i memy z własnego miejsca zamieszkania. Przełożyło się to na większe zainteresowanie i napływ turystów. Wiele osób chciało z jednej strony skonfrontować się z internetowymi opiniami o „najbrzydszym mieście Europy”. Inni z kolei mieli ochotę chwalić się znajomym, że w takim miejscu byli i wrócili z niego w jednym kawałku.
Fani architektury oczywiście znajdą w fińskim mieście kilka perełek. National Geographic wymienia tutaj m.in. ratusz projektu Juhy Leiviski i Bertela Saarnia z końcówki lat 60. Natrafimy tam również na budynki Alvara Aalta, a poza miastem zobaczymy dawną fabrykę tektury i ścieru drzewnego w Verli, wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Czytaj też:
Bolonia – miasto tortellini, Ferrari i czerwonych dachów. Włoska perła, którą warto zobaczyć Czytaj też:
Tak PKP traci pasażerów. „Głupie układanie rozkładu jazdy”
