Od kilku tygodni mieszkańców warszawskiej dzielnicy Mokotów i przechodniów cieszyła rzeźba ze śniegu. Na ławce przy ul. Puławskiej 238 „usiadły” bałwanki ulepione przez nieznanego twórcę. Rzeźba powstawała etapami – zaczęło się od jednej figury, później autor dodawał kolejne – ostatnim elementem był miś ulepiony wczoraj. Miejsce stało się bardzo popularne, a wielu warszawiaków przychodziło zrobić sobie zdjęcia z bałwankami. Zimowa atrakcja została nawet oznaczona przez kogoś na internetowej mapie Google.
Bałwanki na Mokotowie zniszczone
W środę profile ABC Warszawy Mazowsza oraz Tajemnice Warszawy poinformowały o tym, że ktoś zniszczył rzeźbę.
Łukasz prowadzący konto ABC Warszawy Mazowsza mówi „Wprost”, że jej autorem jest „pan z Ukrainy razem ze swoją córeczką”, jednak nie udało nam się potwierdzić tej informacji. „Wiele osób widziało, jak tworzył, ale podobno nie był chętny do rozmowy” – dodał.
Zamieścił też w komentarzu zrzut ekranu z filmu przedstawiającego zniszczenie rzeźby. Skopiowane nagranie udostępniono na TikToku (na profilu k4bumtv), słychać na nim wulgaryzmy. „Ludzie do bałwanka wrzucali pieniądze, na końcu widać jak pajac zabiera bałwanka z kasą i odchodzi” – czytamy.
Chociaż to „tylko” sezonowa rzeźba ze śniegu, mieszkańcy bardzo szybko się do niej przywiązali. „Dla nas to wyjątkowo smutna informacja. Byliśmy z nimi związani od samego początku. Wczoraj doszedł jeszcze czwarty, filigranowych rozmiarów bałwanek. Ich twórca wciąż udoskonalał swoje dzieło, a jednocześnie poprawiał usterki. Jak dziś musi być mu przykro”... – czytamy na profilu Tajemnice Warszawy.
Mieszkańcy oburzeni
„Dziwiłabym się gdyby przetrwały. Niestety w naszym narodzie kogo jak kogo, ale prymitywów i wandali nigdy nie brakowało” – czytamy w komentarzach w sieci.
„Mieszkam na Mazurach, ale cieszyłam się, ilekroć ktoś wrzucał zdjęcie bałwanków. Pewnie ten ktoś miał mniej wejść na fb, tik toku czy co tam jest niż bałwanki, zlikwidował konkurencję” – pisze inna osoba.
„Niektórym to nawet bałwany przeszkadzają, boli że nawet śniegowy od nich lepszy” – brzmi inny komentarz.
W internetowych dyskusjach posypały się też wulgaryzmy.
Niskie temperatury zapewniłyby śnieżnej rodzinie w Warszawie żywotność jeszcze na wiele dni. Pozostała po niej tylko bogata dokumentacja fotograficzna.
Czytaj też:
Kiedy skończą się największe mrozy? Prognozy dają odpowiedźCzytaj też:
Tę wioskę nazywają „polskim Las Vegas”. W święta robi się bajkowo
