Nową atrakcję uruchomiono w warszawskim Art Box Experience w Fabryce Norblina. Tam od 10 kwietnia 2026 czekają na wszystkich nowe pokazy immersyjne. Nie jest to klasyczna wystawa, ani pokaz kinowy, a coś zupełnie innego z wykorzystaniem okularów wirtualnej rzeczywistości (VR). W jednej chwili można odbyć odległą podróż w czasie i przestrzeni. Ja znalazłam się na Titanicu, a następnie podziwiałam Koloseum za czasów walk gladiatorów.
Tak znalazłam się na pokładzie Titanica
Wrak Titanica znajduje się na dnie północnego Atlantyku, około 600–740 km na południowy wschód od wybrzeży Nowej Fundlandii w Kanadzie. Kultowy statek, który miał symbolem potęgi, zatonął podczas pierwszego rejsu w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku. Na pokładzie znajdowało się wówczas ponad 2200 osób. Wśród nich byli m.in. członkowie ważnych elit, a także filmowiec i pionier kina William Harbeck. To m.in. ku jego pamięci w jednym z warszawskich centrów sztuki stworzono nowe pokazy dla turystów.
Jeszcze przed oficjalną premierą miałam okazję sprawdzić, jak wygląda takie doświadczenie. Efekt zrobił wrażenie, już od pierwszego momentu założenia specjalnych gogli i ustawienia się na wyznaczonej planszy. Natychmiast pojawiło się poczucie uczestnictwa w prawdziwej ekspedycji. Podczas 30-minutowego pokazu zanurzyłam się pod wodę, zobaczyłam elementy wraku, wizualizację kabin, a także znalazłam się na pokładzie Titanica przed zatonięciem – w tym w kultowych przestrzeniach pokazywanych także w słynnym filmie Jamesa Camerona.
To oferuje pokaz „Titanic – echa przeszłości”
Immersyjny pokaz, w którym wzięłam udział, nosi nazwę „Titanic – echa przeszłości”. Opisywany jest jako światowej klasy doświadczenia multiuser VR. Co ciekawe, zanim trafił do Polski, podbił publiczność w największych miastach świata m.in. w Barcelonie, Londynie, Nowym Jorku i Paryżu. Teraz po raz pierwszy mamy okazję skorzystać z niego w naszym kraju. Efekty prac francuskiej firmy Eclipso oraz studio Small Creative są zdumiewające.
Okulary VR miałam już na sobie kilka razy, jednak do tej pory nie czułam się zanurzona w inny świat aż tak bardzo, jak w przypadku „podróży” na Titanica. Dzięki temu, że mogłam stać, ale też chodzić, czułam się jak pełnoprawny członek załogi statku. Korzystałam nie tylko z elementów wizualnych i interaktywnych, ale też słuchałam historii opowiadanych poprzez wbudowane do okularów głośniki. Wszystko pełniło jednocześnie funkcję rozrywkową, jak i edukacyjną.
Od dna oceanu po pokład statku
Wirtualna opowieść rozpoczyna się na pokładzie jednostki badawczej Calypso Proxima. Tam historyczka Alex Meerbaum wprowadzała mnie w historię filmowca Williama Harbecka, pasażera Titanica, który swoją kamerą planował uwiecznić ważny rejs. Niestety zginął w katastrofie. Mimo to postać mężczyzny ożywa, a ja obserwowałam, jak mogły wyglądać jego chwile na pokładzie.
Następnie wsiadłam w łódź podwodną i zanurzyłam się na głębokość niemal 3800 metrów, czując na własnej skórze, jak ktoś przeprowadza mnie przez mroczne głębiny. Widziałam meduzy i inne stworzenia morskie, a także ogrom przestrzeni, do której na co dzień nikt nie ma dostępu. Sama w rzeczywistości boję się nurkować i nigdy nie dotknęłam dna morza czy oceanu. Dzięki temu doświadczeniu mogłam poczuć, jak to jest być w głębinach, jednocześnie przez cały czas znajdując się w bezpiecznym otoczeniu. W pokonywaniu kolejnych etapów wyprawy pomagała sztuczna inteligencja DIVE.
Na dnie Atlantyku widziałam setki przedmiotów należących do pasażerów m.in. broszki czy amulety. Widziałam też fragmenty kadłuba. Odwiedziłam kabiny trzeciej klasy, gdzie przebywali imigranci szukający lepszego życia, hałaśliwą maszynownię, w której ponad 300 osób pracowało, by utrzymać statek w ruchu, pokład szalupowy i wielkie schody, będące symbolem luksusu i minionej epoki. Tam przez chwilę mogłam stać się świadkiem błogich rozmów i koncertu. Uderzające było poczucie ogromu i długości Titanica (269 metrów) na własnej skórze. Dzięki okularom VR miałam uzmysłowiłam sobie, na jakim gigancie znajdowali się pasażerowie. Choć te przestrzenie były wyjątkowe, to nie one zrobiły na mnie największe wrażenie.
Ten element „podróży” mną wstrząsnął
Na pewnym etapie podróży wstrząsnęło mną zarówno dosłownie, jak i w przenośni. W pewnym momencie zostałam przeniesiona na mostek kapitański. Byłam uczestniczką jednej z najbardziej kluczowych scen – tej, gdy na horyzoncie, z mroku wyłoniła się góra lodowa. Czułam się niczym duch, którego nie widzi załoga, a który może podglądać to co działo się w tamtej chwili – komendy, napięcie i próby manewru rozgrywały się na moich oczach.
Spotkanie było dość przejmujące, bo pozwalało lepiej uzmysłowić sobie, jak duże emocje towarzyszyły pasażerom i ofiarom katastrofy. Kluczowy był moment dopłynięcia do góry i uderzenia, które dało się poczuć wręcz dosłownie.
Nie jeden pokaz, a dwa
Na jednym seansie się nie kończy. W tym samym miejscu możecie udać się też do starożytnego Rzymu w ramach pokazu „Gladiator – legendarna arena”. Ten także robi ogromne wrażenie i pozwala bliżej zapoznać się z historią gladiatorów. Tam stajemy się świadkami codziennego życia mieszkańców i widowisk, które budowały wspólnotę rzymskiego społeczeństwa.
Dla mnie największym hitem jest pokaz ze statkiem – zrobił na mnie większe wrażenie, choć głównie pewnie dlatego, że ta historia jest mi najzwyczajniej bliższa. Ponadto świat podwodny jest dla mnie bardzo intrygujący. Drugi pokaz będzie będzie lepszy dla osób szukających bardziej interaktywnej opcji, a także fanów starożytnych historii o gladiatorach.
Pokazy w bezpiecznej przestrzeni. Jest promocja
Jeśli chodzi o techniczne aspekty pokazów, wszystko odbywa się w bezpiecznym otoczeniu. W doświadczeniu immersyjnym może uczestniczyć do 24 osób jednocześnie, które widzą się nawzajem w wirtualnej przestrzeni – mogą ze sobą rozmawiać i wspólnie przeżywać historię. Każdy uczestnik sam decyduje, w którą podróż chce wyruszyć – jedna osoba może eksplorować wrak Titanica, podczas gdy druga w tym samym czasie stanie na arenie Koloseum jako gladiator.
Atrakcja skierowana jest do osób od 7 roku życia i dostępna od wtorku do niedzieli, zwykle od 14 do 20 lub od 10 do 21 w zależności od dnia. Na każdy pokaz obowiązuje odrębny bilet w cenie 69 zł – normalny lub 55 zł – ulgowy. Z okazji premiery przygotowano promocję, dzięki której do niedzieli 12 kwietnia na bilet normalny wydacie 49,50 zł, a ulgowy 40,50 zł – w przypadku Gladiatora i 58,50 zł lub 49,50 zł – w przypadku Titanica.
Organizatorzy wystawy zapewniają, że data premiery pokazów nie jest przypadkowa, bowiem to właśnie w połowie kwietnia przypada rocznica zatonięcia Titanica. Z kolei w drugiej połowie miesiąca obchodzone są urodziny Rzymu (Natale di Roma).
Czytaj też:
Pierwszy raz poszłam na taką wystawę i się nie zawiodłam. To jak wniknąć w umysł artystyCzytaj też:
Niezwykła atrakcja w Warszawie. „Czułam się jakbyśmy podróżowali w czasie”
