Przeszła z rąk do rąk ponad 700 razy. Na tę wyspę turyści mają zakaz wstępu

Przeszła z rąk do rąk ponad 700 razy. Na tę wyspę turyści mają zakaz wstępu

Dodano: 
Wyspa Bażantów
Wyspa Bażantów Źródło: Shutterstock / EQRoy
Zapisała się na kartach historii, ale turyści nie mają na nią prawa wstępu. To jedna z najbardziej niezwykłych wysepek w Europie.

Zawiłe polityczne losy sprawiają, że różne terytoria nie podlegają jednemu państwu. Tak jest z wyspą Bażantów, która leży na rzece granicznej między Hiszpanią a Francją. Jest ona najmniejszym kondominium świata – terytorium zarządzanym przez dwa lub więcej państwa lub metropolie.

Wyspa Bażantów. Zawiłe losy francusko-hiszpańskie

Mimo to dzisiaj jest ona symbolem pokojowego współistnienia, a nie politycznych sporów. Położenie geograficzne między Królestwem Francji a Hiszpanią czyniło ją idealnym miejscem do licznych spotkań dyplomatycznych. W 1526 roku Franciszek I, wzięty do niewoli przez Karola V w bitwie pod Pawią w 1525 roku, został tam wymieniony za swoich dwóch synów. Jednym z najbardziej znaczących historycznych wydarzeń było też spotkanie spotkanie Ludwika XIV, króla Francji i Nawarry i Filipa IV, króla Hiszpanii w 1659 r. które odbyło się na wyspie.

Podpisanie pokoju pirenejskiego zakończyło krwawy konflikt hiszpańsko-francuski z XVII wieku. Od tego momentu Francja i Hiszpania sprawują zwierzchność nad wyspą na zmianę przez 6 miesięcy. Na przestrzeni wieków przeszła ona z rąk do rąk ponad 700 razy.

Kto może dostać się na wyspę?

Nie jest to miejsce, które przyciąga turystów – to wyłącznie kilkusetmetrowy skrawek lądu, o powierzchni 0,00682 km kw, bez pięknych zatok czy atrakcji. W rzeczywistości na wyspę dociera tylko kilku pracowników służb miejskich, głównie po to, by skosić trawniki i dbać o jej dobry stan. Oni także zmieniają się co sześć miesięcy, w zależności od kraju, który wysepką zarządza.

I chociaż przy niskim poziomie wody w rzece możliwe jest przedostanie się na nią suchą stopą od strony hiszpańskiej, jest to zakazane. W takim okresie policja musi czuwać nad przestrzeganiem porządku. Decydują o tym względy bezpieczeństwa. „Prądy rzeki sprawiają, że dostęp do niej jest niebezpieczny. Ponadto nie ma tu pomostu do cumowania, a na tym obszarze nie ma stałej ochrony”- wyjaśniał w rozmowie z francuskim oddziałem National Geographic Javier Diez De Rivera, dowódca bazy morskiej w San Sebastián, jeden z dowodzących wyspą, gdy jest ona hiszpańska.

Czytaj też:
To najbardziej nawiedzona wyspa na świecie. Wkrótce zmieni się nie do poznania
Czytaj też:
Grecka wyspa z karaibską plażą. Ma największy las palmowy w Europie

Opracowała:
Źródło: nationalgeographic.fr, ciekawostkihistoryczne.pl