Czy w polskim mieście da się poczuć hiszpański klimat? Okazuje się, że tak i to w znanym wszystkim Krakowie. Jeśli byliście tam już wiele razy i nie zwróciliście na to uwagi, być może warto będzie ponowić podróż. Stolica Małopolski często nazywana jest „Barceloną Północy” lub „polską Barceloną” i to nie bez powodu.
Kraków jako „Barcelona Północy”
Dawna stolica Polski regularnie doceniana jest w światowych rankingach i odwiedzana przez turystów – także tych z innych krajów. Zachwyca swoją historią i zabytkami, podobnie jak inne europejskie stolice m.in. Praga, Paryż czy Rzym, choć ma zupełnie inny klimat i inne atrakcje. Jest jednak miasto, do którego jest mu szczególnie blisko. Portal krakow.eska.pl. już dawno zauważył, że Kraków kojarzy się z Barceloną.
Chodzi nie tyle o wizualne podobieństwa, ile o miejscową energię – ulice szczególnie tętniące życiem i gwar. Liczą się też wielokulturowość i tłumy. Rynek w Krakowie z majestatycznymi Sukiennicami i Bazyliką Mariacką bywa uznawany za odpowiednik kościoła Sagrada Família znajdującego się między dwoma placami: Plaça de la Sagrada Família oraz Plaça de Gaudí w Barcelonie. Wybór atrakcji w każdym z miast jest bardzo duży, co tylko potęguje skojarzenia. Przykładowo w Krakowie można pójść na plażę na Zakrzówku, zaś w Barcelonie czeka m.in. słynna nadmorska dzielnica Barceloneta.
Czy polskie miasto przebija hiszpańską perełkę?
Jako że zarówno Barcelona, jak i Kraków są atrakcyjnymi i różnorodnymi miejscami, nie ma zbyt dużego sensu ocenianie, które jest ciekawsze. Ocenę każdy może wystawić sam i prawdopodobnie w każdym miejscu znalazłoby się coś, czym wygrywa ono z konkurentem.
Mimo to, porównując Kraków do Barcelony, warto zwrócić uwagę na jedną kwestię. Wielu osobom wydaje się, że hiszpańska perła jest większa od stolicy Małopolski i wyjątkowo majestatyczna. Nic bardziej mylnego. Barcelona jest ponad trzy raz mniejsza od Krakowa – jej powierzchnia wynosi 100,4 km², podczas gdy Kraków ma aż 326,85 km². Okazuje się, że hiszpańskie miasto mimo słynnej plaży nad Morzem Śródziemnym, wcale nie jest tak rozległe i świetnie sprawdza się nawet na krótkie wyjazdy. Mieliście okazję sprawdzić oba te miejsca?
Czytaj też:
Nie Malediwy i nie Barcelona. Te miejsca będą podobne, a mniej zatłoczoneCzytaj też:
Kraków nie chce być drugą Barceloną. Tyle mógłby zarobić na nowej opłacie
