Uzdrowisko, które trafiło do serc Polaków. „Przyjeżdża bardzo dużo wycieczek”

Uzdrowisko, które trafiło do serc Polaków. „Przyjeżdża bardzo dużo wycieczek”

Dodano: 
Katedra w Egerze
Katedra w Egerze Źródło: Materiały prasowe / Hunguest Flora
To w tym uzdrowisku skorzystamy z leczniczej wody i skosztujemy najlepszych węgierskich win. I choć mówi się o nim „mały Kraków”, to z pewnością nie potrzebuje porównań do znanych miejsc.

Stoimy z przewodniczką na wzgórzu zamkowym w Egerze, drugim najchętniej odwiedzanym przez turystów mieście na Węgrzech. Ze wzniesienia widać zielone wierzchołki gór i dachy domów, nieco dalej typową zabudowę z II poł. XX wieku. Egerskie biskupstwo istniało już w XI wieku, jeszcze zanim Buda została stolicą Węgier. Spróbuję się dowiedzieć, dlaczego turyści z Polski polubili to miasto tak bardzo – przecież nie dolecimy tu bezpośrednio, a od Budapesztu dzieli je jeszcze 130 km drogi.

„Mamy bardzo dużo wycieczek ze stowarzyszeń przyjaźni polsko-węgierskiej. Ze Słupska przyjeżdżają do nas już 15. raz, a następna delegacja przyjedzie z Wrocławia. Utrzymuję też kontakty z Tarnowem” – mówi mi Kowalskine Ibolya Szekfy, polskojęzyczna przewodniczka z Egeru.

Wzgórze zamkowe

Jej przygoda z nauką języka polskiego zaczęła się, gdy miała zaledwie 5 lat. W czasach socjalizmu, gdy granice Węgier otworzyły się dla turystów, Węgrzy mieli do wyboru wyjazd na urlop do Polski albo Czechosłowacji, ale w Czechosłowacji „ich nie lubili”. Tata zaproponował podróż do Zakopanego.

W restauracji jej tata spróbował złożyć zamówienie, używając kilku polskich słów, co spotkało się z entuzjazmem gości. Pod wpływem tego wyjazdu mała dziewczynka oznajmiła gospodyni, że nauczy się naszego języka. W ramach szkolnej mody na pisanie listów do uczniów z innych krajów nawiązała kontakt nawet z setką korespondencyjnych kolegów i koleżanek. Już jako dorosła kobieta napisała listy do polskich biur podróży, które zainteresowały się Egerem. W latach 80. i 90. przyjeżdżały już tu tysiące Polaków. I tak, dzięki udanej wizycie w Zakopanem, zaczęła się tutaj turystyka polska.

Miasto na weekend w Europie. Coś znajomego, coś orientalnego

Według przewodniczki Eger może przypominać mieszkańcom i Polakom Kraków – to zasługa dużej liczby barokowych zabytków oraz kościołów. Kolorowe fasady kamieniczek w pobliżu przepływającego przez centrum miasta potoku Eger – sprawcy wielkiej powodzi z XIX wieku, kojarzą się też trochę z klimatem czeskich czy dolnośląskich miasteczek.

Te porównania mają na celu tylko oddanie klimatu starówki, bo historia Egeru jest wyjątkowa. Zbiegają się tutaj ważne dla węgierskiego poczucia tożsamości narodowej zwycięstwo nad Turkami w XVI wieku i historyczne echa późniejszego podboju, po którym miasto trafiło pod tureckie panowanie na 91 lat. Pozostałością z tego okresu jest imponująca, strzelista wieża wysokiego minaretu, najbardziej wysuniętego na północ tureckiego zabytku Europy. Takich wież przy meczetach było w Egerze 11, ale zachowała się tylko ta jedna. Dziś nad półksiężycem znajduje się chrześcijański krzyż, a z balkoniku można popatrzeć na miasto.

Mała podróż do Turcji

Przeszłość i teraźniejszość stykają się też w innym miejscu. U stóp zamku w Egerze natkniemy się na Namiot Paszy, wyraz przyjaźni węgiersko-tureckiej. W środku można zaznać tureckiej gościnności – napić się kawy, herbaty, przebrać w tradycyjne stroje i oglądać pokazy tańca brzucha. Taka ekspresowa podróż do Turcji w sercu Europy to koszt około 20 zł.

Minaret w Egerze
Namiot Paszy w Egerze

Zróbmy kilka kroków ulicą Dobo Istvan. Po chwili ujrzymy Bazylikę św. Michała i Jana. Może to otoczenie sprawiło, że jej kopuła z daleka wygląda trochę „orientalnie”? Z tej dużej odległości może kojarzyć się z osmańskim meczetem z XVIII wieku na placu Monastiraki w Atenach. Jednak to tylko pozory, jest to rzymskokatolicka bazylika zbudowana dopiero z pierwszej połowy XIX wieku. Zbudowano ją na miejscu kościoła, który w XVI wieku pełnił funkcję meczetu.

Starówka w Egerze

Uzdrowisko z polskimi akcentami

Nie sposób przeoczyć w Egerze śladów polskiej historii. W XX wieku relacje między naszymi narodami były przyjazne. W sercu miasta, przy głównym placu Dobó István tér 4 mieści się kościół św. Antoniego z Padwy, nazwany przez naszą przewodniczkę polskim. „Od 1939 do 1944 było u nas około trzech tysięcy polskich żołnierzy z rodzinami, na co dzień 370 osób” – przypomina Kowalskine Ibolya Szekfy. We wnętrzu znajduje się figurka św. Kingi, wykonana przez Stanisława Anioła, kustosza kopalni w Wieliczce.

Tablica z polskim napisem umieszczona na fasadzie budynku przy ulicy Érsek 3 przypomina o gimnazjum działającym tu w latach 1940-1944, do momentu rozpoczęcia przez Niemców okupacji Węgier i rozpoczęcia represji wobec Polaków.

Dolina Pięknej Pani. Przy kieliszku dobrego wina

Wizyta w Egerze nie będzie pełna, jeśli nie odwiedzimy Doliny Pięknej Pani. Na pierwszy rzut oka to urokliwy, zielony park. W rzeczywistości – winiarski raj na zachodnim krańcu miasta. Wina leżakują tu w wykutych w tufie wulkanicznym piwniczkach, które z zewnątrz przypominają raczej urokliwe wiejskie domki. Panuje w nich temperatura 10-13 stopni Celsjusza, odpowiednia dla dojrzewania wina.

Te tereny kiedyś należały do egerskich biskupów. W XVIII wydali oni pozwolenie na handel winami przez mieszkańców. Dzięki temu w piwniczkach prowadzonych przez prywatnych właścicieli można dzisiaj degustować różne rodzaje wina, siedząc przy długich stołach. Pośpiech jest niewskazany. Przewodniczka pokazuje nam, jak zakręcić kieliszkiem – wino trzeba w ten sposób napowietrzyć. Dostajemy też wskazówkę, by po wzięciu łyka wciągnąć odrobinę powietrza przez usta i w ten sposób rozprowadzić smak po języku.

Wizytówką regionu jest wytrawne Egri Bikaver, chronione prawnie. Testujemy je w piwniczce cenionego winiarza Sike Tamas. „Bycza krew” powstaje ze zmieszania co najmniej trzech czerwonych szczepów winogron, dopuszczonych do uprawy w tym regionie.

„To wino może powstać tylko z najlepszych win z poprzednich lat, a rok wcześniej właściciel musi zadeklarować w komisji chęć jego produkcji. Komisja podaje, ile kilogramów winogron konkretnych gatunków można zebrać” – wylicza nasza przewodniczka, a to tylko część procedur.

Tutaj można spróbować jego prawdziwego smaku i nie trzeba być znawcą. Nasza grupa przekonuje się też, co oznacza węgierski „stosunek ceny do jakości”. Butelki dobrego wina kupimy w cenie od 30-50 zł.

Dolinę Pięknej Pani chętnie odwiedzają nie tylko turyści, także mieszkańcy z rodziną i przyjaciółmi. Choć nasza krótka wizyta przypada na popołudnie, to warto tu zajrzeć wieczorem, gdy atmosfera robi się bardzo towarzyska. W gorące letnie dni musi to być przyjemne miejsce na wypoczynek po zwiedzaniu.

Dolina Pięknej Pani. Degustacja win

Bogactwo leczniczych źródeł

Jedni przyjeżdżają do Egeru dla smaku wina, inni dla zdrowia. Znajdujemy się przed hotelem Hunguest Hotel Flora, gdzie w XIV wieku biskup egerski odkrył staw termalny. Kultura korzystania z łaźni rozpowszechniła się na Węgrzech później, dzięki Turkom, którzy odkryli lecznicze właściwości wód. „Zauważyli, że gdy posiedzi się w wodzie, wyleczy się reumatyzm, choroby skóry i weneryczne” – dowiadujemy się od przewodniczki.

Ogólnodostępne miejskie kąpielisko w Egerze rozwijało się stopniowo od XIX wieku. Dziś goście w szlafrokach przechodzą do niego bezpośrednio z hotelu. Za osobną opłatą można też zażywać kąpieli w pobliskiej, wyremontowanej łaźni tureckiej. Jej kopuła jest pokryta imponującą mozaiką ze złotych płytek.

Przejście z hotelu do kąpieliska w Egerze

Hotel Hunguest Flora ma też własną, przyjemnie oświetlona strefę z basenami. Tak jak w dolnośląskich uzdrowiskach, wykąpiemy się tutaj w wodach radonowych. To jeden z trzech rodzajów wód leczniczych dostępnych w Egerze, obok wapiennej i solankowej. „Woda radonowa wyciąga przewlekłe zapalenia z organizmu, uspokaja nerwy i poprawia krążenie krwi” – wylicza jej zalety Kowalskine Ibolya Szekfy. I choć w obrębie 15 km jest dużo innych źródeł, to z radonowej wody skorzystamy właśnie w tym mieście.

Choć „mały Kraków” budzi znajome skojarzenia, to wcale nie potrzebuje tej etykiety. W ciągu pół dnia odkrywa przed nami karty historii i bogactwo swoich naturalnych zasobów. Przydałby się jeszcze co najmniej jeden dodatkowy, na wyciszenie się w basenach termalnych albo leniwy wieczór ze znajomymi w Dolinie Pięknej Pani. Nic dziwnego, że wycieczki z Polski wracają tutaj tak chętnie.

Materiał powstał we współpracy z siecią Hunguest Hotels. Organizator nie ingerował w treść relacji.

Czytaj też:
Solna tęcza w sercu Europy. To dlatego turyści z Polski wracają tu po latach
Czytaj też:
8 godzin w aucie i jesteś w wodnym raju. Największy taki kompleks Europy

Źródło: Wprost