Chodzi o „polskie Malediwy”, lecz tym razem nie o Zakrzówek, który czasem też określany jest tym mianem, ale o Park Gródek w Jaworznie. Podczas gdy miejsce w Krakowie ma się dobrze i przyciąga turystów, drugie tylko ich odstrasza. Choć oba obszary to zalane kamieniołomy z charakterystyczną turkusową wodą i klifami, aktualnie znacznie się od siebie różnią.
„Polskie Malediwy” wysychają
Park Gródek znajduje się przy granicy Małopolski i Śląska. Od lat uznawany jest za wyjątkowy, bo pozwala nie tylko plażowanie, ale też podziwianie malowniczych widoków czy nurkowanie i obserwowanie ryb. Od jakiegoś czasu nie ma tam już lazurowej wody, a zamiast tego widać suchą ziemię.
Przez trudną sytuację nic co wcześniej robiło wrażenie, nie zachwyca. Drewniane pomosty stoją opustoszałe i nie ma pod nimi nawet wody. Na miejsce zajrzeli niedawno dziennikarze portalu gazetakrakowska.pl, którzy potwierdzili smutny widok. Jakiś czas temu udało się dowiedzieć, czy coś w tej sprawie się zmieni.
Czy woda wróci do Parku Gródek?
Na nurtujące pytania dotyczące „polskich Malediwów” w Jaworznie odpowiadała portalowi jaworzno.naszemiasto.pl dr Agnieszka Chećko z UM w Jaworznie. Informowała ona, że stan ilościowy wód w zbiorniku „Wydra” charakteryzuje się znaczną zmiennością, stanowi to jego naturalną cechę.
„Stan wody zmienia się w zależności od wielkości dostawy wód opadowych i roztopowych oraz temperatury otoczenia, w przedziale dochodzącym do kilku metrów” – tłumaczyła. Przekazywała też, że żadna ingerencja w tym zakresie nie jest planowana, więc należy czekać, aż zbiornik naturalnie się zapełni.
Należy pamiętać, że nie jest tak, że wody w zbiorniku nie ma już w ogóle – wciąż występuje, ale w bardzo małych ilościach. Znacząco poszerzyły się plaże, a większość zalanego wcześniej obszaru zamieniła się w pustynny krajobraz. Jako że akwen jest płytki, to podczas upałów wysycha dość szybko. Pewne jest, że w najbliższym czasie widok nie zmieni się błyskawicznie.
Czytaj też:
Ten polski zalew wysycha. Przedsiębiorcy załamani. „Widzą bagno” Czytaj też:
Wakacyjny zalew wysycha i odsłania dno. Zamiast przyjemnych kąpieli, smutny widok
