Białucha arktyczna (wal biały – Delphinapterus leucas), bo o niej mowa, po raz pierwszy od 60 lat została zauważona u wybrzeży Holandii na Morzu Północnym. Ssak ten jest gatunkiem o śnieżnobiałym kolorze i uwielbia mroźne miejsca, teraz znalazł się znacznie dalej, niż sięga jego naturalne środowisko. O sprawie poinformowało Królewskie Holenderskie Towarzystwo Ratownictwa Morskiego (Koninklijke Nederlandse Redding Maatschappij) w Callantsoog.
Białucha arktyczna w Holandii
Do spotkania z białuchą na Morzu Północnym doszło w minioną sobotę 17 stycznia 2026 roku, zaś pierwszy raz na tych wodach osobnika spotkano już w 1966 roku. Po tym czasie ślad po gatunku w Holandii zaginął, a teraz pojawił się przełom. Sensację wywołuje nie tylko fakt, że ssak dotarł aż do tego europejskiego kraju, ale to, że w ogóle dał się zobaczyć – uchodzi za rzadki i trudno dostępny i zagrożony wyginięciem.
Co ciekawe, wygląda na to, że arktyczny osobnik nie opuszcza tego morza, bo 19 stycznia zarejestrowano go po raz kolejny. „Szczególnie rano zwierzę było wyraźnie widoczne u wybrzeży Julianadorp. Niestety po południu utworzyła się gęsta mgła, która utrudniła obserwację z wybrzeża”. – czytamy pod facebookowym postem KNRM Callantsoog.
Wiadomo, że organizacja SOS Dolfijn weszła do wody po porozumieniu z KNRM, aby sprawdzić stan ssaka. Wszystko to z zachowaniem szczególnej ostrożności i bezpiecznej odległości. Z aktualnych informacji wynika, że białucha zachowywała się naturalnie i nie wyglądała na wychudzoną. Na jej grzbiecie dało się zauważyć bliznę, jednak nie była groźna.
Udostępnili nagranie z białuchą
Po tym, jak białuchę udało się uwiecznić na zdjęciach, natychmiast udostępniono je w sieci. Widać na nich wyraźnie białą sylwetkę wieloryba na tle ciemnej wody. To krępy ssak z dosyć małymi oczami i wybrzuszoną głową. Posiada też piersiowe, krótkie i zaokrąglone płetwy, a tym samym nie posiada płetwy grzbietowej. Co ciekawe jest towarzyski i lubi przemieszczać się w grupach.
Nie do końca wiadomo, dlaczego arktyczny ssak pojawił się właśnie w Holandii, podczas gdy normalnie widywany bywał na północnych krańcach Norwegii. Wiele wskazuje na to, że może chodzić o zmiany klimatyczne, szukanie pożywienia czy zaburzenia w orientacji w terenie.
Czytaj też:
Kałamarnica jak z legend. Olbrzyma udało się nagrać, naukowcy nie kryją emocjiCzytaj też:
Płetwale błękitne przestały śpiewać. Co mówi nam oceaniczna cisza?
