O tym, że niektórzy mają ambicję, by zwiedzać świat, jeżdżąc konno, słyszałam kilka razy. Kiedyś zdarzyło mi się rozmawiać z kimś, kto snuł plany o tego typu wyprawie do Kirgistanu. Zawsze podchodziłam do tego z lekkim dystansem, ale też podziwem, uważałam, że to dość szalone i trudne w realizacji. Jak się okazuje, Kirgistan to jeden z najpopularniejszych kierunków jeśli chodzi o wyprawy konne. Wiele szczegółów na ten temat dowiedziałam się jakiś czas temu podczas jednego ze spotkań w podróżniczym pubie w Warszawie. Pojawił się na nim przedstawiciel biura, które organizowaniem niecodziennych i wymagających wyjazdów zajmuje się od 2009 roku.
Temat rajdów konnych wydał mi się na tyle intrygujący, że postanowiłam poprosić eksperta w tej dziedzinie o zgłębienie tematu. Szczegóły dotyczące, tego, jak zaczęła się przygoda z organizowaniem takich wypraw, a także informacje na temat tego, czego można się po nich spodziewać, przekazuje w rozmowie z „Wprost” Wojciech Marzec, współwłaściciel biura podróży OFFTRAVEL.
Paulina Kopeć, „Wprost”: Jak to się stało, że zaczęliście organizować wyprawy – w tym rajdy konne? Na swojej stronie internetowej zapewniacie, że macie w tym ok. 20 lat doświadczenia, co brzmi imponująco. Imponujące jest też to, ile przetarliście szlaków. Może opowiesz coś o początkach waszego biura?
Wojciech Marzec: My, konkretnie ja i mój wspólnik Kuba Czajkowski, organizowaniem wyjazdów zajmujemy się zawodowo blisko 20 lat. Obydwoje jesteśmy w podobnym wieku i razem studiowaliśmy geografię. W tym okresie zaczęliśmy też podróżować poza granicę Polski. Początkowo było to zupełnie niezależne – bo każdy miał swoich znajomych – i dość budżetowe, m.in. ze spaniem w namiotach. Jeździliśmy głównie na wschód, to była np. Ukraina, Rumunia, a potem coraz dalej. Tak na poważnie o organizowaniu wyjazdów dla innych zaczęliśmy myśleć w 2008 roku i wtedy założyłem działalność jako Grupa Wyprawowa Chate. W 2017 roku postawiliśmy na spółkę i tak powstało biuro OFFTRAVEL, które funkcjonuje do dziś.
Aktualnie nasze wyprawy staramy się realizować jak najbardziej profesjonalnie. Organizujemy różnego typu wyjazdy, m.in. górskie, objazdowe, trekkingowe oraz rajdy konne – zwykle dla małych grup osób. Współpracujemy m.in. z Maćkiem, który prezentował temat rajdów na ostatniej prelekcji w Południku 2.0 i regularnie zabiera dla nas grupy na wyprawy konne.
Rajdy konne od początku były częścią tej działalności? Dlaczego na to postawiliście?
Nie były jej podstawą, ale miały związek z naszymi zainteresowaniami. Sam trochę jeździłem konno w okolicy, z której pochodziłem. Po prostu była stajnia i konie znajomego. On mnie uczył jeździć i przemierzałem w ten sposób pobliskie lasy. Bardzo mi się to podobało. To wszystko wzięło się z chęci poznawania świata i próbowania różnych nowych form aktywności. Początkowo jeździłem na skalę lokalną, a później zaczęły się wyjazdy bardziej objazdowe.
Chyba w 2006 roku, kiedy podróżowałem po Mongolii, zobaczyłem, że koń i jeździectwo stanowią nierozłączny element krajobrazu tego kraju. Pomyślałem, że skoro już nauczyłem się jeździć konno, to fajnie by było do tej Mongolii kiedyś wrócić, wsiąść na konia i ruszyć przed siebie właśnie tam. Chciałem, tak jak Mongołowie, wyruszyć w tamtejsze stepy, góry i tajgę. Następnego roku udało się taki wyjazd zorganizować.
