Na mocy podpisanego pod koniec lutego 2025 r. porozumienia, jak przypomina Onet, transport na drodze do Morskiego Oka od 1 stycznia 2026 r. powinien funkcjonować na następujących zasadach: „górale zamienią cięższe, kilkunastoosobowe wozy na małe bryczki, dodatkowo będą nimi wozić turystów tylko na pierwszym łagodnym, 2,5-kilometrowym odcinku trasy”. Na dalszym odcinku turyści mieliby przesiadać się do autobusu elektrycznego.
Awantura o konie na trasie do Morskiego Oka. Górale zgłaszają obawy
Mimo że nowy system powinien zacząć obowiązywać od 1,5 miesiąca, „wielu zapowiadanych rozwiązań dalej nie udało się wykonać”. – Pewnie znów zmienią zasady w ostatniej chwili. Dziś na trasie jeszcze jeździmy saniami, bo jest tam tyle śniegu, że autobusy sobie nie radzą na białej drodze. Ale od wiosny wszystkich nas czeka bezrobocie – powiedzieli anonimowo w rozmowie z Onetem wozacy z drogi do Morskiego Oka.
Głos w sprawie zabrał Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Rozmowy nad tym, jak finalnie ma wyglądać transport na drodze do Morskiego Oka, trwają. Cyklicznie się spotykamy ze stroną wozaków i doprecyzowujemy różne rzeczy – przekazał w rozmowie z Onetem. Jak zapowiedział, wkrótce dojdzie do spotkania, na którym zostanie pokazany prototyp zmniejszonego wozu.
– My natomiast zawnioskowaliśmy o środki na dodatkowych kilkanaście busów elektrycznych, które mają dołączyć do tych pięciu pojazdów, które już mamy i docelowo stanowić flotę, która będzie po tym szlaku wozić turystów. Przypominam, że mówimy o modelu etapowych, powiązanych zmian, w którym skrócenie trasy transportu konnego następuje wraz z uruchomieniem sprawnie działającej alternatywy w postaci transportu elektrycznego. Od początku zakładano, że są to działania wzajemnie zależne, wymagające spełnienia określonych warunków technicznych i organizacyjnych – podkreśla Ziobrowski.
Bez przełomu po głośnym porozumieniu? Nowe informacje
Dyrektor TPN podkreślił, że obrane założenie opiera się na dwóch fundamentach: zmianie sposobu transportu na szlaku i tym, aby górale nie stracili źródła utrzymania. — Chcielibyśmy, by autobusy mogli obsługiwać fiakrzy. Część z nich dalej będzie wozić turystów mniejszymi wozami na krótszej trasie. Być może będą to łączyć, ale to już jest pytanie do nich. Nasza, czyli parku, rola jest taka, żeby to im umożliwić — powiedział Szymon Ziobrowski.
— I naprawdę uspokajam, na dziś robimy wszystko, by ten transport tym ludziom oddać. Jeśli ktoś mówi, że chcemy autobusy wydzierżawić obcej firmie spoza Podhala, to zapewniam, że nie ma takich planów. Trzymamy się porozumienia sprzed roku, a jego główną intencją jest zadbanie o dobrostan koni, zachowanie dziedzictwa kulturowego oraz zachowanie źródła utrzymania dla ludzi — podsumował w rozmowie z Onetem.
Czytaj też:
Polskie biuro podróży z zakazem działalności. Zamieściło nowy komunikatCzytaj też:
Nowe puchate zwierzę w Polsce. Można je zobaczyć tylko w tym zoo
