Nie tylko Zakopane narzeka na pustki. Zagraniczni turyści ratują tutaj sezon

Nie tylko Zakopane narzeka na pustki. Zagraniczni turyści ratują tutaj sezon

Dodano: 
Białka Tatrzańska
Białka Tatrzańska Źródło: Shutterstock
W uwielbianej przez narciarzy Białce Tatrzańskiej pod koniec drugiej tury ferii nie było tłumów. Docenili ją za to goście z innych krajów. Co się zmieniło?

Pod koniec drugiej tury ferii zimowych (2-15 lutego) nie tylko w Zakopanem przedsiębiorcy narzekali na małą liczbę gości. „W weekendy jest większe zainteresowanie, ale w tygodniu mamy pusto” – mówił właściciel jednego z obiektów noclegowych w rozmowie z WP.

Bez tłumów na stokach w Białce

„Gazeta Wyborcza” sprawdziła, jak w połowie lutego wygląda sytuacja w Białce Tatrzańskiej, popularnym kierunku dla narciarzy na Podhalu. Choć na parkingu pod Kotelnicą Białczańską było pełno aut, to pod wyciągiem tłumu nie było. Do głównej kolejki czekało się zaledwie 10 minut. Tego dnia pusto było także pod stacją kolejki Remiaszów.

„Sam jestem zaskoczony. Spodziewałem się znacznie większego tłoku niż w poprzednich latach. Dla nas to plus, więcej pojeździmy” – powiedział jeden z turystów.

Sytuację w Białce ratują goście z zagranicy. Na stokach słychać języki obce. Oprócz Polaków do Białki najczęściej przyjeżdżają Słowacy, Litwini i Węgrzy.

„Tu jest taniej i bliżej niż w Alpach, a poza tym mamy w Polsce znajomych. My jeździmy tu na narty, oni do nas na baseny i festiwale wina” – powiedział turysta z Węgier.

„Ceny zbliżone do tych w Alpach”. Było taniej

Jeden z właścicieli pensjonatu zauważył małe zainteresowanie w ferie. „Na przełomie roku mieliśmy 90–100 procent obłożenia. Teraz około 25 procent. Są obiekty, które w ogóle się nie otworzyły” – powiedział.

Zwrócił uwagę, że jednostkowe wrażenia turystów dotyczące cen wzajemnie się wykluczają.

„Polacy jadą na Słowację, bo tu drogo, Słowacy przyjeżdżają do nas, bo tu taniej, nic z tego już nie rozumiem. Jedno jest pewne: koszty, jakie ponosimy, sprawiają, że ceny u nas są bardzo zbliżone do tych w Alpach” – mówił. Przyznał jednak, że kilka lat temu było taniej, a okres warszawskich i śląskich ferii był w Białce najlepszy.

Zauważył też zmianę trendów turystycznych. – Tak od końca pandemii widać, że Warszawa zmieniła kierunek. Coraz więcej wyjeżdża tam, gdzie o tej porze roku jest ciepło, na przykład do Turcji, gdzie jest przyjemne 18 do 20 stopni, a cały pobyt to około 2 tysiące – dodał.

Co jeszcze może wpłynąć na liczbę gości w dużych ośrodkach? Śnieżna zima sprzyja innym kierunkom na narty w Polsce – otworzyły się miejsca, w których sezon był krótki albo nie było go wcale.

Czytaj też:
„Niedoceniany ośrodek na narty”. Zagraniczne turystki zachwycone Polską
Czytaj też:
Nieoczywiste miejsce na narty w Polsce. Tutaj mają nawet 40 proc. zniżki

Opracowała:
Źródło: zakopane.wyborcza.pl