Te kierunki turyści będą omijać szerokim łukiem? „To wszystko nagle runęło”

Te kierunki turyści będą omijać szerokim łukiem? „To wszystko nagle runęło”

Dodano: 
Port lotniczy Hamad
Port lotniczy Hamad Źródło: Shutterstock / PnPy
Nie minął jeszcze tydzień od amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran, a straty branży turystycznej w regionie szacowane są już na dziesiątki milionów dolarów. Analityk w rozmowie z Radiem Zet podsumował sytuację.

Marek Stus to analityk rynku lotniczego portalu Pasazer.com, który od prawie tygodnia przebywa w Katarze. Jego samolot z Dohy został zawrócony po zamknięciu przestrzeni powietrznej, kiedy Iran w odpowiedzi na atak USA i Izraela ostrzelał kraje w regionie Zatoki Perskiej. W podobnej sytuacji znalazły się dziesiątki tysięcy podróżnych, w tym także wielu z Polski.

Wojna na Bliskim Wschodzie. Branża turystyczna liczy milionowe straty

Stus nie ma wątpliwości, że obecne wydarzenia na Bliskim Wschodzie będą miały bardzo poważne skutki dla branży turystycznej w regionie. – Wszystko zmienia się bardzo dynamicznie. Nie wiemy, jak długo potrwa konflikt skupiony wokół Iranu i ataki na kraje w Zatoce Perskiej. Iran stara się nie tylko atakować amerykańskie bazy wojskowe umiejscowione w tych krajach, ale także ich infrastrukturę krytyczną, m.in. rafinerię w Bahrajnie czy Katarze, a przede wszystkim lotniska – zaznaczał w rozmowie z Radiem Zet.

– Kilka dni temu zneutralizowany został nalot lotniska Hamad w Dosze. Podobne zdarzenia odnotowano w Dubaju. Nie ma wątpliwości, że w krótkoterminowym wymiarze jest to bardzo trudna sytuacja operacyjno-finansowa dla wszystkich przewoźników – dodawał. Opierające się w ogromnej części na transporcie turystów między Europą i Azją linie lotnicze jak Qatar Airways, Emirates czy Etihad odnotowują ogromne straty. Mówi się, że mowa o dziesiątkach milionów dolarów. Tylko ten pierwszy przewoźnik ma tracić dziennie 25 tys. klientów.

Bezpieczny Bliski Wschód? „To wszystko nagle runęło”

– To oznacza, że trzeba będzie rozliczyć te wszystkie niewykorzystane bilety i dokonać zwrotów lub przebookować rejsy na inne lotnisko, co również oznacza zwiększone koszta. Do tego dochodzi utrzymanie kilku tysięcy pasażerów, którzy utknęli w Dosze. Nie wiadomo, jak długo zajmie przywrócenie regularnej siatki połączeń. Trudno jest szacować na ten moment straty, ale na pewno sięgają one dziesiątek milionów dolarów – zgadzał się Stus.

Zwracał też uwagę, że skończy się narracja o bezpiecznych kurortach na Bliskim Wschodzie czy wygodnych przesiadkach w Dubaju. – To wszystko nagle runęło. Przekonanie o bezpieczeństwie w regionie stanęło pod znakiem zapytania – zwracał uwagę. Jego zdaniem klienci będą omijać przesiadki na Bliskim Wschodzie.

Czytaj też:
Potężny kryzys w turystyce. Tyle stracą Dubaj i inne miasta
Czytaj też:
Ropa może jeszcze zdrożeć. Kuwejt ogranicza produkcję