„Wedle danych Straży Granicznej od 1 marca, czyli po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie, w region udało się: 97 osób do Kataru, 271 do Omanu, 368 do ZEA, w tym 37 dzieci poniżej 15 lat. Mam nadzieję, że nie będą domagać się ewakuacji na koszt podatnika” – napisał w poniedziałek w mediach społecznościowych Radosław Sikorski.
„Proszę Państwa o poparcie dla takiej zmiany ustaw, aby za powrót do kraju samolotem rządowym lub wojskowym z miejsc, gdzie były ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, można było pobierać opłatę” – dodał szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych kolejnego dnia. Jak potem przyznał „było to zaproszenie do dyskusji”. Rzecz rządu Adam Szłapka „apelował do wszystkich wyjeżdżających za granicę, aby śledzić komunikaty MSZ i nie wyjeżdżać w zagrożone regiony”.
Polacy polecieli na Bliski Wschód mimo ostrzeżeń MSZ. Donald Tusk komentuje
O sprawę na konferencji prasowej był również pytany Donald Tusk. – Proszę zrozumieć ministra Sikorskiego. On zdarł gardło już, ostrzegając wszystkich od wielu miesięcy: Nie jedźcie tam, gdzie toczy się wojna albo gdzie jest zagrożenie kryzysem wojennym. Okej, zanim wojna wybuchła tam na Bliskim Wschodzie w tej skali, to wiele osób tam było wcześniej – zaczął premier.
– Ale wyjeżdżać teraz w te miejsca, a później oczekiwać bezpłatnego transportu organizowanego przez państwo, przyznacie, jest rażącą nieodpowiedzialnością – dodał Tusk. Szef rządu zapewnił, że „raczej nie będzie prac nad ustawą”. – Ja rozumiem emocje ministra Sikorskiego. I oczywiście, jeśli Polacy znajdą się w jakiejś dramatycznej sytuacji gdziekolwiek na świecie, no to rząd i państwo polskie będzie zawsze starało się robić wszystko, żeby pomóc ludziom – zapewnił Tusk.
Premier apeluje do turystów. „Na miłość Boga nie narażajcie pieniędzy polskich podatników”
– Na miłość Boga nie narażajcie pieniędzy polskich podatników, to jest wysiłek też polskiej armii, która ma co innego do roboty niż organizowanie transportów dla tych, którzy koniecznie muszą się pchać w teren ogarnięty wojną. Jeszcze raz zaapeluję: Nie jedźcie tam, gdzie jest wojna, bo być może nie będzie możliwości choćby wylądowania tam, w miejscu, gdzie ktoś będzie czekał na pomoc. Wyjazd dzisiaj w tamte tereny turystyczne jest naprawdę skrajną nieodpowiedzialnością – podsumował.
Sikorski szerzej poruszył temat w TVN24. – Z Bliskiego Wschodu wyleciało około 10 tysięcy naszych obywateli, osiem lotów specjalnych, a jutro planowane są jeszcze dwa. Sytuacja jest dynamiczna – w pierwszych dniach lotniska były zamknięte, więc oczywiście nie było możliwości lotów. Kiedy jednak zaczęły się otwierać, przyznam, że myślałem, iż samoloty będą wracać puste. Tymczasem okazało się, że setki ludzi lecą tam na wakacje – mimo że w regionie latają już drony i rakiety – mówił szef MSZ.
Radosław Sikorski o wielokrotnym ostrzeganiu ludzi. „Błagamy, nie jedźcie tam”
– Osobiście wielokrotnie, z naprawdę dużą emfazą, ostrzegaliśmy ludzi: błagamy, nie jedźcie tam. My – w odróżnieniu od innych krajów – nie mamy prawnych możliwości tego zabronić – zwrócił uwagę Sikorski. Lider polskiej dyplomacji wyjaśniał, że obywatele USA nie mogą jeździć na Kubę. – Dzisiaj mamy wizytę króla Szwecji, więc rozmawiałem z naszymi szwedzkimi kolegami. Oni wykonali chyba jeden lot ewakuacyjny, a u nas do jutra będzie ich dziesięć. Tam za ewakuację się płaci – zakończył.
Czytaj też:
Turyści z Polski ignorują ostrzeżenia. Radosław Sikorski ujawnił skalęCzytaj też:
Itaka przeprasza turystów. Ruszyły zwroty pieniędzy za wakacje
