W ubiegłym roku Wrocław odwiedziło 7 milionów turystów, o 400 tys. więcej niż w poprzednim badanym okresie. Ale nie tylko stolica Dolnego Śląska może się pochwalić dobrymi wynikami. Region w południowo-zachodniej Polski ma do zaoferowania o wiele więcej. Zaczęli to doceniać turyści krajowi i zagraniczni.
Dolny Śląski bije rekordy
Z danych Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej wynika, że w 2025 r. do regionu przyjechało 20 mln turystów. To więcej niż w rekordowym roku 2019 r. Żeby oszacować skalę ruchu turystycznego w regionie, DOT korzysta z cyklicznych badań śledzących urządzenia mobilne. Dyrektor Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej Jakub Feiga zaznacza, że dzięki temu statystyka uwzględnia także turystów jednodniowych, korzystających z najmu krótkoterminowego oraz zatrzymujących się na noc u znajomych.
Prym wśród zagranicznych turystów w ubiegłym roku wiedli Czesi i Niemcy.
„Czesi bardzo długo do nas nie przyjeżdżali, wybierali kraje południa Europy. I od pandemii na nowo odkrywają nasz kraju. Szczególnie upodobali sobie nasze zamki, a najlepiej takie, w których mogą przenocować i zjeść” – wskazał Jakub Feiga w rozmowie z PAP.
W przypadku Niemców znaczenie odgrywa już nie tylko cena. „Przyjeżdżają z przekonaniem, że będzie tanio, a wracają z przekonaniem, że jest tu dobrze” – mówił dyrektor DOT.
Wojna na Bliskim Wschodzie zatrzymała jednak napływ turystów z krajów arabskich.
Co zwiedzić na Dolnym Śląsku?
Równie dużą popularnością, co Wrocław, cieszył się powiat karkonoski i jego stolica – Jelenia Góra. Powiat kłodzki znalazł się na trzecim miejscu. Jakub Feiga zaznaczył, że te trzy miejsca odpowiadają za około 80 proc. ruchu turystycznego w regionie.
Dyrektor DOT zwrócił uwagę na rosnącą popularność przyrodniczych atrakcji: Doliny Baryczy, Krainy Wygasłych Wulkanów (to jeden z cudów Polski z rankingu National Geographic) czy Borów Dolnośląskich.
Czytaj też:
To nie Kraków i nie Warszawa. Norwedzy i Włosi pokochali inne polskie miasto
