Fatiha Birola – dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej – poinformował, że zasoby paliwa lotniczego, jakimi dysponuje obecnie Europa, są na wykończeniu.
Możliwe, że już w czerwcu osiągną punkt krytyczny. Jedyne, co może uratować sytuację, to odblokowanie cieśniny na Morzu Arabskim. Jeśli do tego nie dojdzie, loty zaczną być masowo odwoływane – wskazał w rozmowie z Associated Press.
Kiedy skończą się zapasy paliwa lotniczego? Szef IEA zabrał głos
Sytuacja w zasadzie ulegnie pogorszeniu, bo już w tym momencie obszar lotnictwa odczuwa skutki wojny. Przykłady? Linia lotnicza KLM odwołała 160 lotów w Europie na maj 2026. Również Lufthansa postanowiła zamknąć regionalną linię City Line, ponieważ ceny ropy dramatycznie wzrosły, a dodatkowo firma boryka się ze strajkami pracowników.
Jak podaje Interia, aż 75 proc. paliwa lotniczego, którego używa Europa, transportuje się przez Cieśninę Ormuz. W związku z tym, że pozostaje ona zablokowana, wzrósł popyt na baryłki ropy sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych czy Nigerii. Sęk w tym, że – według IEA – USA są w stanie pokryć tylko połowę dotychczasowego zapotrzebowania na ropę Starego Kontynentu.
Birola wskazał, że obecne zapasy paliwa lotniczego skończą się „za około sześć tygodni”.
Pasażerowie będą zmuszeni płacić za loty coraz więcej
Nie tylko Europa odczuwa jednak skutki wojny w regionie Zatoki Perskiej. Jak wynika z analizy dziennika „The Times”, azjatyckie linie lotnicze, takie jak AirAsia i Vietnam Airlines ograniczyły swoje rozkłady lotów w kwietniu i maju, aby chronić swoje rezerwy paliwa.
Konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, rozpoczęty na przełomie lutego i marca przez USA i Izrael, które zaatakowały Iran, doprowadził do dramatycznego wzrostu ceny ropy. Finalnie odbije się to na portfelach pasażerów. – Wyższe koszty przeniesione zostaną na pasażerów w postaci wyższych cen biletów lotniczych po Wielkanocy i później tego lata – informował Ryanair.
Czytaj też:
Wtedy zaczną się wakacje 2026. MEN podało oficjalny terminCzytaj też:
Tania linia podnosi ceny. Nawet 40 proc. więcej za bilety
