Nie tylko pracownicy hoteli na Wyspach Kanaryjskich domagają się poprawy warunków zatrudnienia. Od ponad dwóch tygodni turyści w Norwegii doświadczają problemów z powodu strajku w branży hotelarsko-gastronomicznej, który rozpoczął się 19 kwietnia.
W wielu obiektach nie działają recepcje, serwis pokojowy czy hotelowe restauracje. PAP informuje, że początkowo strajk objął główne norweskie miasta: Bergen i Oslo. Po kilku dniach do protestu dołączyli pracownicy hoteli z głównych ośrodków turystycznych kraju: Tromsoe, Lofotów, Trondheim i Sandefjord. Od soboty 3 maja strajk rozszerzył się na cały kraj. W niedzielę strajkowali także pracownicy stołówek w dużych firmach przemysłowych i zakładach w Stord, Kongsberg i Haugesund.
Ole, menedżer jednego z hoteli w Oslo pełni teraz różne role: kelnera, sprzątacza, baristy i barmana. „Próbuję robić rzeczy, których nie potrafię” – przyznał w rozmowie z telewizją TV2, kiedy obsługiwał gości w restauracji.
Strajk w hotelach w Norwegii
„W Thon Hotels robimy, co w naszej mocy, aby w ramach strajku móc funkcjonować jak najbardziej normalnie. Część naszych hoteli została objęta strajkiem, a niektóre hotele i usługi mogą być tymczasowo ograniczone lub niedostępne” – czytamy na stronie trzeciej największej sieci hotelowej w tym kraju.
Spór między związkiem zawodowym Fellesforbundet a organizacją pracodawców NHO Reiseliv dotyczy układu zbiorowego pracy dla branży. Kluczowym żądaniem jest wypłata świadczeń chorobowych, rodzicielskich i opiekuńczych, zanim środki te zostaną rozliczone przez państwowy system NAV (odpowiednik polskiego ZUS).
– Pracownicy hoteli, restauracji, kantyn i, (ogólnie), branży turystycznej, należą do najgorzej opłacanych w Norwegii. Wielu z nich nie ma zabezpieczenia finansowego, jeśli zachoruje – ocenił w komunikacie prasowym szef związku zawodowego Fellesforbundet Christian Justnes.
Zagrożenie dla produkcji przemysłowej
Daleko idące konsekwencje może mieć strajk w kantynach, obsłudze catering oraz zapleczu noclegowo-żywieniowe przy dużych zakładach przemysłowych i projektach infrastrukturalnych. Szczególnie zagrożona jest działalność stoczni Aker Solutions na wyspie Stord, gdzie pracuje prawie 10 tysięcy osób, w tym wielu Polaków. Jeśli strajk uniemożliwi wydawanie posiłków w kantynach, produkcja może być przerwana. Przedstawiciel pracowników Finn Madssen jr. powiedział dziennikowi „VG”, że w takim przypadku kilka tysięcy osób trzeba będzie odesłać do domu.
Czytaj też:
Strajki w hotelach w Wielkanoc. Czy turyści mają się czego obawiać?Czytaj też:
„Nie możemy nawet pójść do toalety”. Bunt w hotelach na Teneryfie
