Sławomir Mentzen poinformował, że został dzisiaj zatrzymany na lotnisku w Londynie. Jak ocenił, stało się tak dlatego, że „Brytyjczycy bali się, że będzie przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierał”. „To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć” – napisał polityk Konfederacji na Facebooku.
Mentzen zatrzymany na lotnisku w Londynie. „Zrobiło się groteskowo”
W dalszej części Mentzen poinformował, że w piątek rano przyleciał z żoną i dziećmi do Londynu, gdzie planowali spędzić weekend. „Gdy przechodziliśmy przez kontrolę paszportową, zostałem zatrzymany do wyjaśnienia. Zapewnili mnie, że potrwa to krótko. I rzeczywiście, dla wszystkich innych zatrzymanych, trwało to krótko. Znalazłem się bez żadnych informacji w pomieszczeniu z przybyszami z Bliskiego Wschodu. Co parę minut do któregoś z nich przychodził funkcjonariusz, wyjaśniał jakieś problemy, dopytywał co robili w Iranie i Afganistanie, po czym gdzieś razem wychodzili. A ja siedziałem bez żadnych wyjaśnień” – relacjonował polityk.
Jak dodał, po godzinie przyszedł do niego funkcjonariusz i zapytał, czy wie, o co chodzi i czy wcześniej był w takiej sytuacji. „Odpowiedziałem, że nie. Na co on, że też nie wie z czym jest problem. W tym momencie zrobiło się groteskowo. Po chwili dodał, że jakaś organizacja (funkcjonariusz mówił, że nie wie jaka) oznaczyła mnie i oni muszą mnie teraz zatrzymać. Powiedział też, że wysłał maila, żeby się dowiedzieć co dalej z tym zrobić. Bo on nie wie w czym jest problem, ani nawet kto ma ze mną problem” – czytamy.
„Po kolejnej godzinie zostałem poproszony o odpowiedzi na kilka pytań od tej tajemniczej organizacji. Pytali po co tu przyleciałem, gdzie nocuję, co będę robił. Funkcjonariuszka dopytała, czy zamierzam uczestniczyć w jakichś wydarzeniach i na nich przemawiać. Wyglądała na niedowierzającą, gdy odpowiedziałem, że nie. Przyleciałem po prostu prywatnie z rodziną na weekend. Nie byłem zaskoczony, że chodzi im o moje poglądy. Już kilka lat temu problemy z wjazdem mieli przecież Rafał Ziemkiewicz i Janusz Korwin-Mikke” – napisał dalej.
Mentzen grzmi o „prewencyjnej cenzurze politycznej”. „Wielka Brytania jest państwem totalitarnym”
W obszernym poście Sławomir Mentzen przekazał, że po trzech godzinach został mu oddany paszport. „Bez żadnych wyjaśnień, kto i dlaczego nie chciał, żebym mógł wjechać do Wielkiej Brytanii. Zmarnowali mi dzień z rodziną w Londynie i nie dowiedziałem się nawet o co chodzi. Wielka Brytania jest państwem totalitarnym. Prawdopodobnie, gdybym miał w planach jakieś publiczne spotkanie, nie wpuściliby mnie. Ktoś uznał, że prewencyjnie należy odmówić mi wjazdu do kraju, bo możliwe, że powiem coś, czego nie powinno się tu mówić. Mają tu prewencyjną cenzurę polityczną. Ale tylko niektóre poglądy są cenzurowane” – napisał.
„Każdy kraj powinien mieć oczywiście swobodę w decydowaniu kogo u siebie chce gościć. Ja nie chcę w Polsce imigrantów z krajów dzikich, nie chcę morderców i gwałcicieli. Brytyjczycy nie chcą ludzi o moich poglądach. Gdybym po prostu przypłynął tu na pontonie razem z jakimiś Afrykańczykami, nie miałbym problemu z dostaniem się do Wielkiej Brytanii. Nielegalni imigranci, przestępcy i w zasadzie każdy kto chce, jest tu mile widziany. To jest dla nich w porządku. Nie w porządku jest polityk z Polski, który chciał spędzić weekend z rodziną w Londynie. Bo jeszcze przypadkiem by coś komuś powiedział. Na takie niegodziwości, nie ma miejsca w Wielkiej Brytanii” – podsumował.
facebookCzytaj też:
Nawrocki wskazał problem. Zdaniem Polaków... sam go tworzy. Sondaż dla „Wprost”Czytaj też:
Były asystent posła PiS zatrzymany. Usłyszał poważne zarzuty
