Korzystanie z transportu publicznego w Zakopanem nie należy do najłatwiejszych zadań. I to wcale nie dlatego, że kursy odbywają się rzadko lub autobusy są zbyt przepełnione. Od lat wiadomo, że turyści czekający na przystankach są łatwym celem dla taksówkarzy. Nieuczciwe praktyki kierowców, polegające na „podbieraniu” pasażerów regularnym przewoźnikom tuż przed zaplanowanym odjazdem zostaną jednak ukrócone. Tak zareagowało miasto.
Taksówkarze „kradną” pasażerów
Zanim turysta wsiądzie do miejskiego autobusu w Zakopanem, tuż przed nim zatrzyma się kilku kierowców taksówek. Po tym, jak pod Tatrami pojawił się najpierw Uber, a potem Bolt, pasażerowie na przystankach stali się najlepszym celem dla taksówkarzy niekorzystających z aplikacji. Zmęczeni i podirytowani spóźniającym się autobusem, nieznający topografii miasta, będą mieli mniejsze opory, by zgodzić się na kilkudziesięciokrotnie droższy przejazd. „Jest to nieuczciwe wobec przewoźników regularnych, nie tylko komunikacji miejskiej, którzy raz, że za przystanki płacą, dwa jeżdżą w ramach rozkładu, a taki nieuczciwy taksówkarz jedzie zaraz przed tym autobusem i zabiera mu klientów. Traci nie tylko miasto na komunikacji miejskiej, ale tracą również prywatni przewoźnicy” – uważa burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz.
Zakopane montuje kamery
Plan jest prosty: więcej nowoczesnych kamer monitoringu, które pozwolą na odczytanie numerów rejestracyjnych samochodów należących do osób, które dopuszczają się wątpliwych praktyk. W stolicy Tatr działa już ich około 200, a teraz montowane są kolejne takie urządzenia. O takie działanie wnioskowali przede wszystkim mieszkańcy.
Na nowych kamerach skorzystają jednak nie tylko turyści szukający najtańszej opcji transportu z punktu a do b. Jak mówi Łukasz Filipowicz, ulepszony monitoring znacząco poprawi ogólny poziom bezpieczeństwa w mieście.
Czytaj też:
Najlepsza ulica na nocleg w Zakopanem. Krupówki wypadają bladoCzytaj też:
Ukraiński influencer zrobił to w Tatrach. Jedno zdjęcie wywołało burzę
