Czarny scenariusz dla Zakopanego. „Ci turyści już nie wrócą”

Czarny scenariusz dla Zakopanego. „Ci turyści już nie wrócą”

Dodano: 
Krupówki w Zakopanem
Krupówki w Zakopanem Źródło: Shutterstock / MarKord
W tym roku turystyka w Zakopanem będzie wyglądać zupełnie inaczej. Z hoteli zniknie wielu arabskich gości.

Tuż przed rozpczęciem lata górale z nadzieją czekają na przybycie arabskich turystów. Jak ostrzega Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, ci goście mimo ponownego uruchomienia lotów z Arabii Saudyjskiej do Krakowa, mogą tak szybko nie wrócić. „Okienko rezerwacyjne turysty, który leci na inny kontynent, to plus 90 dni. Dzisiaj jesteśmy minus 30 dni, więc ci, którzy nie są zdecydowani, oni już Polski raczej nie wybiorą” – przyznaje w rozmowie z Gazetą Wyborczą. Kto zapełni po nich lukę? Jest kilka typów.

W Zakopanem może zabraknąć arabskich turystów

Arabscy turyści w ostatnich sezonach zdecydowanie stawiali na Zakopane. Na początku ich obecność na Krupówkach wzbudzała niemałe zainteresowanie, szybko jednak stali się regularnymi goścmi stolicy polskich Tatr. Turyści z Rijadu i Szardży zyskiwali łagodny górski klimat, tak daleki od gorącego lata na Bliskim Wschodzie, a przedsiębiorcy z Podhala cieszyli się z zainteresowania zamożnej klienteli. Jeśli czarny scenariusz się ziści, tego lata może ich zabraknąć.

Po kilku miesiącach przerwy powrócą regularne połączenia z Arabii Saudyjskiej do Krakowa. To może jednak nie zmienić decyzji tamtejszych mieszkańców, którzy z powodu ograniczej komunikacyjnych zdecydowali się już na spędzenie urlopu w innym miejscu. „Zakładamy, że około 50 procent rezerwacji z tego lata dojdzie do skutku, ale już przyrostu nie będzie” – ocenia Karol Wagner z TIG.

Kto przyjedzie do Zakopanego?

Pojawiają się pierwsze przewidywania dotyczące tego, kto może „zająć miejsce” zwolnione przez turystów znad Zatoki Perskiej. Według szacunków Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, mogą być to rezydenci krajów bałtyckich. Przede wszystkim Litwini, jako grupa dominująca, ale także goście z rosnących rynków Łotwy i Estonii.

Turyści z tej części Europy na pewno nie zapewnią góralom aż tak dużego zastrzyku gotówki, jak pierwsze „fale” turystów Arabskich. Na początku goście z Kataru, Kuwejtu, ZEA i Arabii Saudyjskiej wydawali bowiem znacznie więcej, niż w kolejnych latach. „Najbogatsi kreują destynacje, mody zakupowe, a potem za nimi podążają coraz to mniej zasobni” – tłumaczy Wagner.

Czytaj też:
Zakopane odetchnęło z ulgą. Zapadła długo wyczekiwana decyzja
Czytaj też:
Historyczny moment dla Zakopanego. Turyści czekali na to od 11 lat

Opracowała:
Źródło: zakopane.wyborcza.pl