Już dawno żaden paragon nie poruszy tak Polaków jak ten. Wystarczyło, aby jedna z artystek wyruszała na miasto, by zjeść... jagodziankę. Kobieta rozczarowana wysokimi cenami w stolicy, podzieliła się swoją opinią na Instagramie, a później się zaczęło.
Paragon artystki wywołał zamieszanie
O wysokich cenach na mieście wspomniała Hanna Turnau. Na jednej ze swoich instagramowych relacji pokazała tzw. paragon grozy. Wynikało z niego, że jagodzianka kosztowała 29 zł, kawa americano 16 zł, woda 10 zł, kawa flat white 19,50 zł, a dodatkowe mleko owsiane 3 zł. Nie obyło się też opłaty za serwis w wysokości 8,75 zł.
Podsumowując, jedno wyjście do warszawskiego lokalu kosztowało prawie 100 zł, a dokładniej 96,25 zł. Czy to dużo? Każdy może mieć swoje zdanie. Jedno jest pewne, wiele miejsc w stolicy od dawna oferuje gościom produkty o podobnych, a czasem wyższych cenach. Czy da się zjeść jagodziankę taniej? Też jak najbardziej tak, kwestia tylko, które miejsce wybierzemy.
Inną sprawą jest, czy na pewno tak powinien wyglądać paragon za podstawowy przysmak na mieście. Internauci mają swoje bardzo skrajne opinie. Jedni uważają nawet, że za pokazanie paragonu i wyrażenie niezadowolenia należy się... publiczne obrażanie.
Internauci walczą o rację
„Ma rację, tylko kompletny baran pomyśli, że kawa z ciastkiem za 12 euro to coś normalnego” – czytamy w jednym z komentarzy umieszczonych w mediach społecznościowych. Autor tłumaczy, że wystarczy wyjechać „gdziekolwiek na zachód” i okazuje się, że tam, gdzie zarabiają dwa razy więcej od Polaków, kawa z ciastkiem kosztuje maksymalnie 6-8 euro. Za przykład podaje m.in. Barcelonę czy Paryż.
„Jagodzianka za 30 zł to naprawdę przesada” – czytamy dalej. Mimo to – jak wskazuje sama aktorka – wiele osób stwierdziło, że ta przesadza. Zarzucono jej, że przecież nie musiała nic kupować, jeśli ceny jej nie odpowiadały.
Hanna Turnau odnosi się do sytuacji z dystansem. Na jednej z relacji zapytała: „Czy dostanę teraz bana na wszystkie stołeczne kawiarnie? Już nigdy nie zjem jagodzianki?”
Jedno jest pewne, w tym sezonie na pewno niejeden raz zobaczymy jeszcze podobne ceny na paragonach. Pytanie, czy, godząc się na takie, sami nie wyrażamy aprobaty zjawisku i płaceniu coraz więcej i więcej.
Czytaj też:
„Paragon taniości” nad Bałtykiem. Tyle podróżnik zapłacił za obiad w Polsce Czytaj też:
Turystka pokazała paragon grozy z Rzymu. „Jako Włoszka się wstydzę”
