Podczas rejsu jachtem u wybrzeży greckiej wyspy Simi, położonej niedaleko popularnej Rodos, grupa niemieckich turystów opuściła pokład, by popływać w morzu. Niestety, pasażerowie nie przewidzieli tragicznych wydarzeń, które zaraz miały się rozegrać się na morzu. Chwilę po tym gdy wszyscy weszli do wody, ich jacht został porwany przez prądy morskie. Rozpoczęła się dramatyczna akcja ratunkowa. Jak podają greckie media, udało się odnaleźć siedem osób. Jedna nadal jest uważana za zaginioną.
Dramat u wybrzeży Grecji. Jacht oddalił się od turystów
W niedzielę, 3 sierpnia, niedaleko Simi w Grecji zagraniczni turyści rozpoczęli dramatyczną walkę o życie podczas rejsu jachtem. Pasażerami jednostki było ośmioro obywateli Niemiec – czterech mężczyzn i cztery kobiety. Według informacji przekazanych przez Grecką Straż Przybrzeżną wszyscy w jednym momencie wskoczyli do morza, aby popływać. Kapitan popełnił jednak błąd i nie zakotwiczył jachtu, który chwilę później został porwany przez morskie prądy i zaczął dryfować, z każdą sekundą coraz bardziej oddalając się od pływaków.
Trwają poszukiwania mężczyzny
Jak podaje Euronews, jako pierwsi zostali odnalezieni mężczyzna i kobieta, którym udało się dopłynąć w rejon Panormitis. „Następnie ruszyła zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawczo-ratownicza z udziałem dwóch jednostek pływających Straży Przybrzeżnej oraz śmigłowca Sił Powietrznych” – czytamy. W niedzielę, tuż przed północą, odnalazła się kolejna kobieta, która płynęła w stronę brzegu i została zauważona przez załogę kutra rybackiego.
Tej samej nocy Straży Przybrzeżnej udało się zlokalizować i uratować cztery kolejne osoby. Niestety, wciąż trwają poszukiwania ostatniego mężczyzny, który został uznany za zaginionego. Według greckiej państwowej stacji ERT działania poszukiwawcze znacznie utrudniają silny wiatr i wzburzone morze.
Czytaj też:
Prom pasażerski stanął w ogniu. Co najmniej pięciu turystów nie przeżyło Czytaj też:
Płomienie na środku jeziora. Łódź zatonęła na Kaszubach
