Ukryta perełka na Dolnym Śląsku. Wygląda jak z pocztówki

Dodano:
Mysłakowice na Dolnym Śląsku Źródło: Shutterstock / GPSStock
Ukryta alpejska perełka na Dolnym Śląsku wygląda jak z pocztówki z Tyrolu. Ta wioska zachwyci każdego podróżnika.

Niewielkie Mysłakowice, położone między Jelenią Górą a Karpaczem na Dolnym Śląsku, nie rzucają się w oczy. A jednak to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w regionie.

Wystarczy zboczyć z drogi i spojrzeć uważniej, by poczuć się jak w alpejskiej wiosce. Drewniane balkony, strome dachy i ozdobne detale wyglądają tak, jakby ktoś przeniósł je prosto z Tyrolu. I w pewnym sensie dokładnie tak było.

Polski Tyrol istnieje naprawdę. Ta wioska wygląda jak z Alp

Ta historia zaczyna się w latach 30. XIX wieku w austriackim Tyrolu. Tamtejsi protestanci żyli pod coraz większą presją. Katolickie władze ograniczały ich prawa, utrudniały codzienne życie i działalność. W końcu zapadła decyzja bez odwrotu: albo zmiana wiary, albo wyjazd.

Większość mieszkańców wybrała to drugie. W 1837 roku ponad 400 osób – całe rodziny z dziećmi – ruszyło w długą, wyczerpującą drogę. Pokonali pieszo setki kilometrów, zostawiając za sobą wszystko, co znali. Ich celem był Dolny Śląsk.

Nowy rozdział umożliwił im król Prus, Fryderyk Wilhelm III, który zgodził się przyjąć uchodźców i pomóc im stanąć na nogi. Początkowo trafili do Kowar, ale to Mysłakowice stały się ich prawdziwym domem.

Ta wioska wygląda jak z pocztówki z Tyrolu. Znajdziesz ją w Polsce

To właśnie tutaj zaczęli budować od zera – nie tylko domy, ale całe życie. Tworzone przez nich budynki były praktyczne: pod jednym dachem znajdowało się mieszkanie, miejsce dla zwierząt i przestrzeń gospodarcza. Kamienne partery chroniły przed wilgocią, a drewniane piętra dawały ciepło.

Tym, co szczególnie zwraca uwagę, są detale architektoniczne. Ręcznie rzeźbione balkony, zdobione w kwiaty, serca czy gwiazdy, do dziś robią ogromne wrażenie. Nawet na obczyźnie Tyrolczycy chcieli zachować jakiekolwiek elementy, które świadczyły o ich tożsamości kulturowej.

Z czasem osada się rozrastała. Powstały kolejne domy, szkoła, warsztaty. Po II wojnie światowej potomkowie Tyrolczyków opuścili te tereny, a ich miejsce zajęli Polacy przesiedleni z Kresów. Nie wszystko przetrwało próbę czasu, ale ich ślady są widoczne do dziś na Dolnym Śląsku.

Źródło: Gazeta Wrocławska
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...