Tak Niemcy chcieli pokonać polskie kurorty nad Bałtykiem. Plan się nie powiódł
Czy niemieccy turyści nadal będą mogli korzystać z niedziel handlowych nad Bałtykiem? Wyższy Sąd Administracyjny w Greifswaldzie uchylił krajowe rozporządzenie w sprawie godzin otwarcia sklepów w niemieckich kurortach i uzdrowiskach, co stwarza zagrożenie dla tegorocznego sezonu letniego. Niedziele handlowe w Meklemburgii-Pomorzu Przednim miały być m.in. jednym ze sposobów uzyskania przewagi nad Świnoujściem i innymi tańszymi kierunkami za polską granicą.
Niedziele handlowe miały pomóc niemieckiej turystyce
Promenada w Świnoujściu każdego sezonu pełna jest niemieckich turystów – polski kurort od lat przyciąga gości z zagranicy atrakcjami i niższymi cenami w restauracjach czy hotelach. Jednym ze sposobób na ochronę turystystyki w Meklemburgii-Pomorzu Przednim miało być zezwolenie na niedziele handlowe. Podczas gdy w pozostałej części Niemiec sklepy w ostatni dzień tygodnia pozostają zamknięte, dzięki „regulacji uzdrowiskowej” w kurotach takich jak Bansin czy Heringsdorf od marca do października wciąż można było robić zakupy. „Sklepy mogły być otwarte przez trzydzieści sześć niedziel w roku. Za każdym razem na kilka godzin, między 11:30 a 19:00. Sprzedaż była dozwolona nawet w niektóre święta państwowe” – czytamy.
Nie ma jednak żadnych danych świadczących o tym, że przywrócenie handlu w niedzielę faktycznie przyniosło niemieckim kurortom oczekiwane korzyści. Tym bardziej trudno mówić o przewadze nad Polską.
Niemieckie kurorty mogą stracić turystów
Tymczasem jak wynika z decyzji Wyższego Sądu Administracyjnego w Greifswaldzie, niedziele handlowe są zagrożone. Okazuje się, że przedsiębiorcy zbyt liberalnie korzystali z przywilejów, a zakres tego, co i kiedy było sprzedawane, znacznie wykraczał poza obowiązujące regulacje.
Niemieckie media uspokajają, że w krótkiej perpektywie czasu nic się nie zmieni. Wyrok sądu jest bowiem nieprawomocny. Przyszłość handlu w niedzielę pozostaje jednak niepewna.