Koniec z tanim kierunkiem na wakacje? „Trudniejsze do wychwycenia dla turysty”

Dodano:
Złote Piaski w Bułgarii Źródło: Shutterstock / LedyX
Turyści w Bułgarii skarżą się na drożyznę przy plażach i w restauracjach. Ekspert mówi o tym, czego możemy się spodziewać w perspektywie kolejnych miesięcy.

Start sezonu letniego w Bułgarii był gorszy, niż spodziewali się przedsiębiorcy. Portal novinite.com informował o spadku obłożenia hoteli nawet o 30-40 proc. i odbiciu na początku lipca. Wielu turystów ma poczucie, że przyjęcie euro od 1 stycznia 2026 roku wpłynęło na podwyżki cen. Latem w Internecie zaczęły pojawiać się wpisy o drożyźnie przy plażach i w nadmorskich restauracjach.

„W Neseberze zupa rybna która kosztowała 8 lewów teraz kosztuje 8 euro, za rok zmądrzeją, chyba że inflacja ich wykończy” – czytamy w komentarzu pod wpisem na fanpage'u „Primorsko Bułgaria – przewodnik i informacje”.

Czy wzrosty cen są znaczne i z czego wynikają? Zapytaliśmy o to Grzegorza Sielewicza, dyrektora Działu Analiz Ekonomicznych i Rynkowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w firmie doradczej Colliers.

Czy Bułgaria w te wakacje będzie droższa?

– Pojawiły się publikacje sugerujące, że Bułgaria – dotychczas postrzegana jako kierunek tańszy i bardziej konkurencyjny od innych krajów w Europie, po wprowadzeniu euro stał się drogi. Moim zdaniem prawda o cenach leży pośrodku. Widzimy, że inflacja w Bułgarii pozostaje wyższa niż w Polsce i średnio w strefie euro. W czerwcu wyniosła 5,6 proc. Wzrosły też ceny usług, szczególnie ważnych z punktu widzenia turysty. W restauracjach podwyżki sięgały od 10 do 20 proc. To wyżej niż wynosi ogólny wskaźnik inflacji, jednak nie ma mowy o podwójnym wzroście cen – mówi w rozmowie z „Wprost”

Dodaje, że w Bułgarii zdrożały także koszty transportu i dostaw towarów. – Ma to przełożenie na hotele, które są uzależnione od różnej formy dostaw i przenoszą koszty na klienta końcowego, czyli turystę – dodaje.

Zmiana na euro nie jest bez wpływu

Ekonomista przyznaje, że istnieje możliwość wzrostu cen po zmianie waluty – mogą być zaokrąglane w górę. Na razie w supermarketach i w punktach gastronomicznych turyści mogą je jeszcze porównać.

– Mechanizm podawania cen w obu walutach nadal obowiązuje, jednak gdy wymóg zniknie, różnica między cenami wyrażonymi w lewach i euro zacznie się zacierać. Już obecnie może to skłaniać część hotelarzy i restauratorów do zaokrąglenia „nierównych” cen w górę. Jeśli posiłek kosztował 10 lewów, po przeliczeniu powinien kosztować 5,11 euro. Wątpię, by tak było. Prawdopodobnie w cenniku zobaczymy 5,50 czy nawet 6 euro. Nawet jeśli rząd wprowadził mechanizmy kontroli cen, ich skuteczność może z czasem maleć. Za rok niewielu konsumentów będzie pamiętało, jaka powinna być cena po dokładnym przeliczeniu ze starej waluty. Z perspektywy turysty takie zmiany są trudniejsze do wychwycenia niż z perspektywy mieszkańca Bułgarii – ocenia.

Dlatego według eksperta „turystyczna” Bułgaria może drożeć szybciej niż Bułgaria statystyczna.

– Turysta płaci głównie za noclegi, posiłki, usługi plażowe czy lokalny transport – wyjaśnia. –To właśnie ceny usług zwykle rosną szybciej niż ceny towarów. Nie przypisywałbym tego wyłącznie wejściu Bułgarii do strefy euro. W Polsce również obserwujemy wzrost cen usług. Jeśli konsument jest na te podwyżki przygotowany, przedsiębiorcy mogą mieć większą skłonność do dalszego podnoszenia cen. Nie przeceniałbym jednak skali tego efektu, ponieważ bułgarski sektor turystyczny nadal musi pozostać konkurencyjny” – komentuje.

Ceny z lipca 2026 w bułgarskim markecie

Źródło: Wprost / Bułgarska Agencja Informacyjna
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...