Gnijące wodorosty na całym wybrzeżu. „Zagrożenie dla turystyki”
To, co dzieje się obecnie na karaibskim wybrzeżu Meksyku, przerosło oczekiwania ekologów. Sargassum, czyli brązowe wodorosty przemieszczające się przez Atlantyk, a następnie wypychane przez prądy morskie w kierunku Karaibów, opanowały niemal wszystkie popularne plaże. Jak podaje agencja Reuters, do końca roku na brzeg zostanie wyrzuconych 119 000 ton sargassum, co pobije zeszłoroczny rekord wynoszący 96 000 ton. Wodorosty zalegające w słońcu szybko gniją, wydzielając nieprzyjemny i odstraszający turystów zapach gnijących jaj.
Meksyk tonie w wodorostach
Śmierdzące glony są wszędzie – turyści na słynących krystalicznie czystej wody plażach Cancun i Playa del Carmen nie mogą spokojnie spacerować i plażować bez narażania się na przykry zapach. Choć o tej porze roku obecność sargassum jest całkowicie naturalna, brązowych i gęstych glonów w tym sezonie jest wyjątkowo dużo. Przyczyną nasilenie tego zjawiska mogą być m.in. wyższe niż zwykle temperatury i duże nasłonecznienie.
Kwestie estetyczne są drugorzędne, gdy w grę wchodzi ich woń. Gdy długo leżą na plaży, wydzielają zapach zgniłych jaj. Trzeba je więc sprzątać, ale często nie ma do tego wystarczającej liczby osób. To także syzyfowe zadanie, bo najgorsze miesiące mają dopiero nadejść.
Zamknięcie plaży to ostateczność
Ośrodki turystyczne, hotele i restauracje mówią o najgorszym sezonie od lat i ogromnych stratach finansowych. „Gubernator stanu Quintana Roo, Mara Lezama, stwierdziła, że zwalczanie sargassum kosztuje stan około 11 proc. jego PKB, czyli około 2 miliardów dolarów rocznie” – pisze Reuters.
Turyści, którzy mają wybór, w sezonie glonów wolą wybrać inne miejsca. Ci, którzy jednak przylecą, ryzykują, że ich ulubiona plaża po prostu zostanie zamknięta.