Malediwy mają coś cenniejszego niż plaże. Od tego zależy przyszłość wysp

Dodano:
Plaża na Malediwach Źródło: Archiwum prywatne / Alicja Miłosz
Na Malediwach wybór wyspy ma znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Nie wszystkie różnice widać jednak na zdjęciu.

Przy mapie wyspy Helengeli ustawionej przy skrzyżowaniu ścieżek zatrzymuje się para Niemców. – Tu restauracja, tam plaża, a dalej aleja willi. Z drugiej strony przystań, domki na wodzie, fotograf i centrum sportów wodnych – mówią, przesuwając palcami po kolejnych punktach legendy. Pewnie dopiero co przypłynęli i jeszcze nie wiedzą, że nie da się tu zgubić, że za najwyżej trzy dni każdą z tych dróg przejdą już dziesiątki razy. Nie znam jednak niemieckiego i stoję trochę za daleko. Może więc planują, czy jutro zaczną dzień od klasycznego SPA, czy od masażu dźwiękami mis tybetańskich. Sądząc po wilgotnych włosach i trzymanych pod pachami płetwach, dziś zdążyli już skorzystać ze snorkelingu. Wybrali do tego prawdopodobnie jedno z najlepszych miejsc na Malediwach. Helengeli jest wyspą naturalną. Tak, na Malediwach są też wyspy stworzone przez człowieka. Na zdjęciu, między jedną a drugą, trudno zauważyć różnicę. Każda ma trochę inne zalety.

Wyspa Helengeli swój sekret skrywa pod wodą

Proces powstawania wyspy Helengeli, tak jak większości spośród tysiąca dwustu malediwskich wysp, rozpoczął się wiele milionów lat temu, gdy wokół szczytów podwodnych wulkanów na dnie Oceanu Indyjskiego rozwijały się kolonie koralowców. Kiedy kolejne koralowce obumierały, pozostawiały po sobie rozbudowane wapienne konstrukcje, które z czasem przeobrażały się rozległe rafy. Piasek na wyłaniających się z wody plażach pomagały produkować kolorowe papugoryby, które szukając resztek glonów na martwych fragmentach koralowców, przypadkiem zjadały również wapień, a następnie wydalały jego drobinki. Na brzeg świeżo uformowanych wysp docierały dryfujące na falach kokosy, z których wyrastały palmy kokosowe. Przylatywały też pierwsze mewy, rybitwy i inne morskie ptaki.

Dzisiaj zgodnie z modelem turystyki przyjętym na Malediwach w latach siedemdziesiątych, całą wyspę Helengeli zajmuje jeden resort. Osiemset metrów długości i sto dwadzieścia szerokości do wyłącznej dyspozycji gości z najróżniejszych krajów świata, którzy marzyli o kąpieli w jasnej, turkusowej wodzie i porankach przy dźwiękach fal rozbijających się o drewniane pale willi pośrodku laguny. Takich wysp, resortowych, na Malediwach jest mniej więcej sto pięćdziesiąt. Poza nimi jest jeszcze około dwustu wysp lokalnych, które od piętnastu lat również mogą przyjmować zagranicznych gości. Wcześniej rząd Malediwów zakładał całkowitą izolację muzułmańskiej ludności wysp od zachodnich turystów. Największą część stanowią jednak wyspy zupełnie niezamieszkałe – jest ich ponad osiemset.

Wyspa Helengeli, tradycyjna łódź Dhoni

Wybierając wyspę turyści kierują się przede wszystkim ofertą danego resortu i poziomem oferowanego w nim luksusu. Ale w przypadku Helengeli pojawia się jeszcze jeden ważny powód. Tutaj przylatuje się dla raf. – Helengeli jest jedną z pięciu najlepszych wysp dla nurków – mówi zatrudniona w hotelu OBLU NATURE Helengeli by SENTIDO biolożka morska Kamilah. Wcześniej zajmowała się ochroną raf koralowych w resorcie w Malezji. Zawsze marzyła jednak o pracy na Malediwach.

– Polecam rozpoczęcie przy przystani Sunset Jetty, skąd prąd będzie was delikatnie przenosił wzdłuż wyspy. Później możecie wyjść na brzeg i zakończyć snorkeling przy barze – instruuje kolejną grupę turystów. Wyspy resortowe nie mają obowiązku zatrudniania biologa morskiego, ale wiele z nich chętnie to robi. Poza tym, że taka osoba prowadzi działania związane z ochroną rafy, to pomaga też gościom lepiej zrozumieć to, co widzą pod wodą.

Dostęp do rafy na wyspie Helengeli jest bardzo łatwy, bo zaczyna się ona praktycznie tuż przy samej plaży. Każda willa wyposażona jest w kamizelki ratunkowe, a płetwy i maski można za darmo wypożyczyć w centrum sportów wodnych.

Rekiny na Malediwach najlepiej obserwować nocą

Kamilah wchodzi do wody niemal codziennie. Z doświadczenia wie już, gdzie najlepiej szukać żółwi, a gdzie mant. Te drugie pojawiają się na przykład przy charakterystycznych „myjniach”, w których żyją małe ryby czyszczące. Manty pozwalają im usuwać ze skóry pasożyty, które dla niewielkich rybek stanowią smaczne pożywienie.

Razem z Kamilą płyniemy krawędzią rafy, gdy na powierzchnię wysuwa się głowa żółwia szylkretowego. Jest krytycznie zagrożony wyginięciem, głównie z powodu polowań w krajach tropikalnych. Najważniejszymi rynkami zbytu przez lata były Chiny i Japonia, gdzie do dziś jest uważany za przysmak. Międzynarodowa Konwencja ds. Handlu Zagrożonymi Gatunkami zakazała jednak dalszej eksploatacji tego gatunku. Płynę obok żółwia może minutę i mam wrażenie, że przez moment patrzymy wprost na siebie. Po chwili mój towarzysz nurkuje jednak głębiej i powoli oddala się w stalową ciemność oceanu.

Gdzieś w zimnej otchłani, gdzie nie docierają promienie słońca, krążą właśnie żarłacze szare. Jeśli poruszają się bardzo wolno, najprawdopodobniej śpią – aby utrzymać stały przepływ wody przez skrzela, nigdy nie mogą się zatrzymać. Podczas drzemki większość mózgu drapieżnika pozostaje wyłączona, ale jego oczy są nadal otwarte. Turyści mogą spotkać te rekiny podczas organizowanego przez hotel nocnego snorkelingu. Wtedy wyposażone w ostry i niezawodny nocą wzrok chętniej przypływają bliżej płycizn i koralowców w poszukiwaniu łatwego pożywienia. Zdarza się też, że goście resortu mogą obserwować ich polowania stojąc na drewnianym pomoście.

Kamilah wymienia jeszcze kilka innych gatunków rekinów, które żyją na Malediwach. Niektóre są spokojne i leniwe, jak rekin pielęgniarz, inne bardziej aktywne i terytorialne, jak żarłacz czarnopłetwy. Żaden z nich z całą pewnością nie ma jednak w swoim jadłospisie hotelowych gości. Preferencje żywieniowe rekinów to podobno jedno z tych pytań, które turyści zadają najczęściej.

Zółw szylkretowy

Kolorowe koralowce to nie zawsze dobry znak

Rekiny są bardzo ważne, ponieważ ich obecność jest wskaźnikiem zdrowej rafy. Niestety już od kilku lat malediwskie rafy mierzą się z poważnym problemem: zbyt ciepłą wodą. Największy kryzys przyszedł w 2024 roku, kiedy jej temperatura nagle wzrosła z 27 do 31 stopni, powodując silny stres termiczny i masowe bielenie koralowców.

Biel koralowca nie oznacza jeszcze, że jest on martwy. Jeżeli warunki w wodzie szybko się poprawią, wciąż ma on szansę się zregenerować. Jeśli jednak wysoka temperatura utrzymuje się zbyt długo, organizm obumiera, a szkielet wapienny stopniowo pokrywa się glonami. Ciekawe jest również to, że jeszcze zanim koralowiec zbieleje, może przejść przez etap wytwarzania fluorescencyjnych kolorów, znacznie bardziej intensywnych niż jego naturalna barwa. To, co dla człowieka wygląda wtedy niezwykle pięknie i kolorowo, dla żywego organizmu jest oznaką stresu. Można powiedzieć, że przybieranie tych kolorów jest dla koralowca tym, czym dla człowieka nakładanie na skórę kremu przeciwsłonecznego – oba chronią przed nadmiernym promieniowaniem UV.

Na Malediwach prowadzi się wiele działań mających na celu odbudowę zniszczonych i osłabionych raf. Jednym z nich jest hodowanie fragmentów koralowców, a następnie przenoszenie ich na zdegradowane rafy. Wszyscy wiedzą, że jeśli rafy znikną, część turystów już nigdy nie wróci. Malediwy stracą też jedną ze swoich najważniejszych barier, chroniącą wyspy przed silnym falowaniem, a nawet zalaniem.

Ailafushi to jedna z wysp stworzonych przez człowieka

Na wyspach takich jak Helengeli rafa jest ważniejsza niż biała i szeroka plaża, chociaż i tych przecież tu nie brakuje. Nie próbuje się tutaj jednak przeciwdziałać naturalnej erozji wybrzeża, czyli stopniowemu zabieraniu i przemieszczaniu piasku przez fale i prądy morskie. Ailafushi, na której również spędzam trzy dni, to zupełnie inna historia. Jeszcze kilkanaście lat temu w jej miejscu nie było żadnej wyspy. Ląd utworzono w wyniku refulacji, czyli pobrania piasku z dna oceanicznego, a w 2022 roku otwarto tutaj resort OBLU XPERIENCE Ailafushi. Takie przedsięwzięcia nie są na Malediwach wyjątkiem, choć liczba sztucznych wysp w odniesieniu do całego archipelagu jest raczej marginalna. Usypywanie nowych terenów i powiększanie istniejących już wysp stosuje się tu zarówno w turystyce, jak i w projektach rządowych. Co więcej, uważa się, że wyspy budowane na większą skalę mogłyby w przyszłości być rozwiązaniem dla kryzysu mieszkaniowego i klimatycznego.

Wyspy stworzone przez człowieka nie są z definicji gorsze czy brzydsze od tych naturalnych. Na zdjęciach wyglądają zupełnie tak samo. Ailafushi odwiedza się jednak głównie po to, by plażować. Podwodne życie nie jest tak łatwo dostępne i spektakularne jak przy Helengeli. Nie oznacza to jednak, że pod powierzchnią zupełnie nic się nie dzieje. W zlokalizowanej na terenie resortu podwodnej restauracji Only BLU podczas kolacji zza ogromnych szyb można podziwiać przepływające ławice ryb, lgnące do światła w poszukiwaniu pożywienia lub po to, by ukryć się przed drapieżnikami. Hotel organizuje także wyprawy na snorkeling i nurkowanie poza wyspą.

Wyspa Ailafushi; podwodne restauracja Only BLU

Ailafushi leży tylko piętnaście minut drogi speedboatem od międzynarodowego lotniska Velana na wyspie Hulhulé, połączonej z Malé blisko dwukilometrowym mostem. Stolica Malediwów jest najgęściej zaludnionym miastem na świecie – na każdy kilometr kwadratowy przypada tu pięćdziesiąt tysięcy osób. Jeszcze przed przylotem bardzo chciałam zobaczyć to miejsce. Słyszałam, że Malé ma dokładnie to, co lubię w miastach – jest głośne, intensywne, zupełnie inne od leniwych resortowych wysp. Problem w tym, że z każdym dniem spędzonym na plaży popadałam w coraz większy malediwski błogostan i niespecjalnie obchodziło mnie już, co po tej drugiej stronie wody właściwie się dzieje. Wieżowce stolicy widziałam więc ostatecznie tylko z leżaka i z samolotu. Popołudnia lepiej było spędzać na liczeniu krabów i chodzeniu wciąż tymi samymi ścieżkami.

Resort Oblu Xperience Ailafushi na Malediwach

Wyjazd odbył się na zaproszenie ATMOSPHERE CORE. Organizator nie ingerował w treść publikacji.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...