Słowacka perła z listy UNESCO zachwyca nie tylko zabytkami. Tuż obok leży niezwykłe lazurowe jezioro
Nie trzeba wcale jechać nad Adriatyk, aby znaleźć przejrzystą wodę o intensywnie turkusowym odcieniu i miejsce otoczone zielenią, w którym latem można odpocząć od miasta. Jedna z takich atrakcji znajduje się na Słowacji, kilka godzin jazdy z południa Polski. Tajch Veľká Vodárenská położony jest tuż nad zabytkową Bańską Szczawnicą, a jego niezwykły kolor sprawił, że bywa określany mianem „szczawnickich Karaibów”.
Turkusowa woda w słowackim uzdrowisku
Veľká Vodárenská nie jest naturalnym jeziorem, lecz jednym z charakterystycznych dla okolic Bańskiej Szczawnicy tajchów, czyli sztucznych zbiorników związanych z górniczą historią regionu. Pierwsze wzmianki o nim sięgają początku XVI wieku, co czyni go jednym z najstarszych zachowanych tego typu miejsc na Słowacji. Przez stulecia zgromadzona w nim woda służyła mieszkańcom, m.in. w celu ochrony miasta przed pożarami. Z czasem zbiornik zaczął odgrywać ważną rolę dla miejscowego górnictwa. Dzisiaj jego przeznaczenie jest jednak zupełnie inne – latem lazurowa woda przyciąga spacerowiczów i osoby szukające miejsca do kąpieli.
Warto odwiedzić także Bańską Szczawnicę
Dodatkowym atutem jest położenie, ponieważ nad wodę można dostać się bezpośrednio z historycznego centrum Bańskiej Szczawnicy. Z Placu Świętej Trójcy prowadzi tam około 800-metrowa trasa, której pokonanie zajmuje mniej więcej 25 minut.
Sama Bańska Szczawnica, uważana za jedno z najbardziej bogatych w zabytki miast słowackich, wraz z otaczającym ją krajobrazem górniczym od 1993 roku znajduje się na liście UNESCO. W okolicy zachowało się także więcej dawnych tajchów, które obecnie pełnią przede wszystkim funkcje rekreacyjne. Aby dotrzeć z Krakowa do tego słowackiego miasta samochodem, trzeba jednak przygotować się na blisko czterogodzinną podróż.