Ta miejscowość w Polsce nazywana jest wioską widmo. Nikt tu nie mieszka, ale jest powód, aby tu dotrzeć
Patrząc na to miejsce, trudno uwierzyć, że kiedyś mieszkali tu ludzie. Przed wojną wioska, wówczas niemiecka, liczyła ponad 170 mieszkańców, a jej historia sięga XIII wieku – powstał tu wówczas port. W czasie II wojny światowej została niemal doszczętnie zniszczona, został tu wtedy jeden dom. Dziś w Inoujściu rządzi przyroda, ślady dawnych mieszkańców trudno znaleźć, ale jest coś, co przez cały rok przyciąga tu turystów.
Wioska widmo na półwyspie
Inoujście to jedna z wiosek należących do gminy Goleniów pod Szczecinem. Leży w urokliwym miejscu – na charakterystycznym półwyspie utworzonym przez wody jeziora Dąbie, rzeki Iny i Odry (Domiąży). Najłatwiej dotrzeć tu rowerem albo drogą wodną. Droga prowadząca od strony pobliskiego Komarowa bywa zalana i bez terenowego auta może być ciężko nią przejechać. Z dzikiej plaży nad jeziorem Dąbie widać doskonale charakterystyczny wrak betonowca i to jest najczęstszy powód, dla którego na skraj półwyspu docierają dziś ludzie.
Wrak betonowca na jeziorze Dąbie
Choć trudno w to uwierzyć, to naprawdę chodzi o wrak statku, który był zbudowany z betonu. Jeśli spojrzeć na hasło w Wikipedii – to Ulrich Finsterwalder, jeden z dwóch bliźniaczych żelbetowych tankowców zbudowanych w Darłówku. Swój pierwszy rejs odbył latem 1944 roku. Nietypowy statek był przeznaczony do transportu benzyny syntetycznej z rafinerii w pobliskich Policach (dziś ruiny fabryki benzyny syntetycznej to raj dla fanów urbexu). Wiosną 1945 roku został zbombardowany w szczecińskim porcie, a po zakończeniu wojny odholowany właśnie w okolice Inoujścia.
Czy taki opis rzeczywiście rozwiązuje tajemnicę wraku? Okazuje się, że niekoniecznie. Rok temu z mitami narosłymi wokół statku rozprawił się Jan Iwańczuk, jeden z autorów internetowej Encyklopedii Pomorza Zachodniego (pomeranica.pl). Wg jego ustaleń to betonowy kadłub statku towarowego przeznaczonego do żeglugi morskiej, który nie miał żadnej nazwy własnej, a był jedynie oznaczony kodem: D-62. Co więcej, Iwańczuk w opracowanym przez siebie haśle poświęconym wrakowi zwraca uwagę, że były trzy betonowe jednostki – w tym wymieniany w Wikipedii i wielu innych źródłach Urlich Finsterwalder jako wrak z jeziora Dąbie, a który według dociekań autora hasła jest zatopiony w Bałtyku niedaleko Wisełki.
Warto dodać, że na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku pojawił się pomysł, aby wykorzystać wrak i zrobić w nim... basen do kąpieli. Jednak z powodu technicznych trudności nie zrealizowano tej wizji. Na statku można dostrzec starty już napis: U. Finsterwalder, jednak jest to efekt wandalizmu, a nie oryginalny napis.
Jak dotrzeć do betonowca?
Wrak jest w złym stanie i próby wchodzenia na kadłub są niebezpieczne. Mimo to betonowiec jest często wybierany jako cel wycieczek żeglarzy, kajakarzy czy miłośników SUP-ów (warto śledzić lokalne wydarzenia, bo bywają organizowane wycieczki kajakowe czy rejsy do wraku betonowca). Już z samej wody wrak robi wrażenie i bez wchodzenia na rozsypujący się kadłub można zrobić ciekawe zdjęcia tego miejsca.
Część osób zagląda tu, kończąc spływ Iną, ale można tu też dopłynąć samym jeziorem Dąbie (np. w miejscowości Lubczyna jest wypożyczalnia sprzętu wodnego).