Ta miejscowość w Polsce nazywana jest wioską widmo. Nikt tu nie mieszka, ale jest powód, aby tu dotrzeć

Ta miejscowość w Polsce nazywana jest wioską widmo. Nikt tu nie mieszka, ale jest powód, aby tu dotrzeć

Dodano: 
Wrak betonowca widziany z Inoujścia
Wrak betonowca widziany z Inoujścia Źródło: WPROST.pl / Katarzyna Świerczyńska
Ostatni człowiek opuścił to miejsce ponad 20 lat temu. Dziś najwytrwalsi mogą odnaleźć w gęstych zaroślach pozostałości cmentarza czy fundamentów zabudowań. Ale nie to przyciąga turystów w to miejsce. Z dzikiej plaży w Inoujściu widać jeden z najbardziej wyjątkowych wraków w Polsce.

Patrząc na to miejsce, trudno uwierzyć, że kiedyś mieszkali tu ludzie. Przed wojną wioska, wówczas niemiecka, liczyła ponad 170 mieszkańców, a jej historia sięga XIII wieku – powstał tu wówczas port. W czasie II wojny światowej została niemal doszczętnie zniszczona, został tu wtedy jeden dom. Dziś w Inoujściu rządzi przyroda, ślady dawnych mieszkańców trudno znaleźć, ale jest coś, co przez cały rok przyciąga tu turystów.

Wioska widmo na półwyspie

Inoujście to jedna z wiosek należących do gminy Goleniów pod Szczecinem. Leży w urokliwym miejscu – na charakterystycznym półwyspie utworzonym przez wody jeziora Dąbie, rzeki Iny i Odry (Domiąży). Najłatwiej dotrzeć tu rowerem albo drogą wodną. Droga prowadząca od strony pobliskiego Komarowa bywa zalana i bez terenowego auta może być ciężko nią przejechać. Z dzikiej plaży nad jeziorem Dąbie widać doskonale charakterystyczny wrak betonowca i to jest najczęstszy powód, dla którego na skraj półwyspu docierają dziś ludzie.

Wrak betonowca

Wrak betonowca na jeziorze Dąbie

Choć trudno w to uwierzyć, to naprawdę chodzi o wrak statku, który był zbudowany z betonu. Jeśli spojrzeć na hasło w Wikipedii – to Ulrich Finsterwalder, jeden z dwóch bliźniaczych żelbetowych tankowców zbudowanych w Darłówku. Swój pierwszy rejs odbył latem 1944 roku. Nietypowy statek był przeznaczony do transportu benzyny syntetycznej z rafinerii w pobliskich Policach (dziś ruiny fabryki benzyny syntetycznej to raj dla fanów urbexu). Wiosną 1945 roku został zbombardowany w szczecińskim porcie, a po zakończeniu wojny odholowany właśnie w okolice Inoujścia.

Czy taki opis rzeczywiście rozwiązuje tajemnicę wraku? Okazuje się, że niekoniecznie. Rok temu z mitami narosłymi wokół statku rozprawił się Jan Iwańczuk, jeden z autorów internetowej Encyklopedii Pomorza Zachodniego (pomeranica.pl). Wg jego ustaleń to betonowy kadłub statku towarowego przeznaczonego do żeglugi morskiej, który nie miał żadnej nazwy własnej, a był jedynie oznaczony kodem: D-62. Co więcej, Iwańczuk w opracowanym przez siebie haśle poświęconym wrakowi zwraca uwagę, że były trzy betonowe jednostki – w tym wymieniany w Wikipedii i wielu innych źródłach Urlich Finsterwalder jako wrak z jeziora Dąbie, a który według dociekań autora hasła jest zatopiony w Bałtyku niedaleko Wisełki.

Warto dodać, że na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku pojawił się pomysł, aby wykorzystać wrak i zrobić w nim... basen do kąpieli. Jednak z powodu technicznych trudności nie zrealizowano tej wizji. Na statku można dostrzec starty już napis: U. Finsterwalder, jednak jest to efekt wandalizmu, a nie oryginalny napis.

Jak dotrzeć do betonowca?

Wrak jest w złym stanie i próby wchodzenia na kadłub są niebezpieczne. Mimo to betonowiec jest często wybierany jako cel wycieczek żeglarzy, kajakarzy czy miłośników SUP-ów (warto śledzić lokalne wydarzenia, bo bywają organizowane wycieczki kajakowe czy rejsy do wraku betonowca). Już z samej wody wrak robi wrażenie i bez wchodzenia na rozsypujący się kadłub można zrobić ciekawe zdjęcia tego miejsca.

facebook

Część osób zagląda tu, kończąc spływ Iną, ale można tu też dopłynąć samym jeziorem Dąbie (np. w miejscowości Lubczyna jest wypożyczalnia sprzętu wodnego).

Czytaj też:
Mało kto wie o tym zjawiskowym jeziorze. Znajduje się w polskim lesie
Czytaj też:
Rowerzyści zachwyceni nową trasą w Polsce. Widok na wodę, dzikie plaże i cały czas płasko

Źródło: WPROST.pl