Odwiedziłam 5-gwiazdkowy hotel z 1701 roku. Tutaj na korytarzu spotkasz gwiazdy Hollywood
5-gwiazdkowy Grandhotel Pupp jest miejscem, do którego zajrzałam jako do jednej z atrakcji podczas mojej wycieczki. Wszystko to, by poczuć wyjątkowy klimat rodem z filmu czy arystokratycznego dworu. Obiekt znajduje się w czeskim uzdrowisku Karlowe Wary, zaliczanym do jednego z najpiękniejszych i najsłynniejszych na świecie. Budynek z 1701 roku usytuowany w malowniczym centrum miasta rzuca się w oczy z oddali – długi, ekspansywny, w klasycznym, eleganckim stylu.
Hotel w znanym uzdrowisku
Łatwo pomylić go z pałacem, jednak nie jest to biletowane muzeum przeznaczone do zwiedzania. Tam przyjmowani są goście chcący nocować w najwyższej klasy warunkach. Oczywiście, jeśli wcześniej dokonają rezerwacji. Mogą też zostać zaproszeni na jeden z najważniejszych festiwali w Czechach.
Trafiłam tam jesienią i natychmiast przepadłam. Nie będąc przyzwyczajona do tego typu wnętrz, początkowo czułam się lekko nieswojo.
Już na wstępie ujrzałam przed sobą błyszczące kryształowe żyrandole, bogate dekoracje z freskami, obrazy, rzeźby i eleganckich portierów gotowych pomóc z walizkami. W recepcji wszyscy czekali w skupieniu, po to, by mnie zameldować, a następnie przekazać kartę do pokoju.
Stojąc przed ogromem możliwości, jakie daje to miejsce, zaczęłam zazdrościć aktorom, bywającym w nim często. Szybko zorientowałam się, że to nie tylko hotel, ale też ikona miasta, perełka kultury i artystyczna oaza skrywająca sekrety. Wszędzie roiło się od nawiązań do kultowych dzieł, kina i gości ubranych stylu smart casual. W tle gdzieniegdzie słyszałam muzykę klasyczną, a windy miały złoty kolor.
Dostałam pokój w Grandhotel Pupp
Jako gościni tego miejsca otrzymałam jeden z niepowtarzalnych pokoi – każdy wygląda zupełnie inaczej. „On jest większy niż moje mieszkanie” – usłyszałam od jednej z koleżanek. Nie mogłam się nie zgodzić z faktem, że i ja na co dzień nie przebywam w tak rozległej przestrzeni. Miejsca w pokoju było wybitnie dużo. Uwagę zwracały też bardzo wysokie sufity, charakterystyczne dla starych kamienic. Wszystko urządzone w bardzo klasycznym stylu, z ogromnym łóżkiem, kanapą, barkiem, pięknym oknami i drewnianą podłogą.
Ucieszyłam się, że z okna czeka na mnie widok na centrum Karlowych Warów m.in. rzekę Teplej i kolorowe secesyjne kamienice. Wystarczyło uchylić szybę, by wyjść na kameralny balkonik. Choć mowa o centrum uzdrowiska, dookoła roztaczały się spokój i cisza.
Wszędzie miałam też blisko, przykładowo niemal trzy kroki do kolejki linowej, która łączy ul. Mariańską ze Wzgórzem Przyjaźni. Spacer po wnętrzach obiektu pozwalał na rozkoszowanie się luksusem, podziwianie wyjątkowej architektury oraz sztuki.
Apartamenty
W hotelu znajdowały się też apartamenty znacznie lepsze niż mój pokój m.in. prezydencki. Miałam okazję zwiedzić te, w których nocują goście honorowi, tzw. vipy. Ogrom pokoi czy łazienek szokował. Wrażenie robiło wszystko, począwszy od mebli, skończywszy na stylu wykończenia i urządzenia wnętrz. Nietrudno się domyślić, że gwiazdy czują się tam docenione, czeka na nich luksus w najczystszej postaci, do tego wsparcie wyszkolonych pracowników w każdym aspekcie. Znane postaci zjawiają się tam bardzo często, o czym można się dowiedzieć z miejscowych zdjęć, a także opowieści przedstawicieli obiektu.
Filmy, gwiazdy, festiwal i czarująca sala
W Grandhotel Pupp, jak i w całym Karlowych Warach bije serce Międzynarodowego Festiwalu Filmowego (MFF) największego w Republice Czeskiej i jednego z najważniejszych w Europie Środkowej. Wydarzenie odbywa się co roku w pierwszej połowie lipca. Echo tego widać i czuć na każdym kroku.
W hotelu znajduje się wyjątkowa monumentalna Sala Festyńska, której zwiedzenie, jest atrakcją samą w sobie. Moim zdaniem to najbardziej efektowny element miejsca, choć szczerze mówiąc, każdy inny też trzeba uznać za unikatowy. Nagle otwierają się drzwi i stajemy przed balową przestrzenią emanująca czerwienią i różnymi odcieniami beżu. Wszystko to o powierzchni 735 m2. Są ciężkie zasłony, dywany, zdobione ściany, sufit i scena.
Nie kończy się na jednym poziomie, bowiem po wejściu po schodach udajemy się na balustrady i balkony, niczym w teatrze.
W tamtej sekundzie zapomniałam, że jestem w hotelu! To m.in. na tej sali obywają się festiwalowe wydarzenia, organizowane są też specjalne koncerty czy pokazy.
Trochę hotel, trochę plan filmowy
Związek Grand Hotelu Pupp z kinem nie bierze się tylko z karlowarskiego festiwalu, ale także scen kręconych przez reżyserów na miejscu. Realizowano tam m.in. takie dzieła jak „Filantrop”, „La Vie en Rose”, „Ostatnie wakacje”, „Rycerze z Szanghaju” czy „Casino Royale”.
Spacerując po korytarzach hotelowych, zobaczymy zdjęcia i plakaty m.in. takich gwiazd jak Laura Dern, Willem Dafoe czy Gérard Depardieu. Niektóre gwiazdy spotkamy na korytarzach też dziś, nawet podczas klasycznego wypoczynku. Gośćmi bywali m.in. Renée Zellweger, Jamie Dornan, Salma Hayek, John Travolta, Milos Forman czy Robert Redford.
Agent 007 w Grand hotel Pupp
Hotel Splendide – taką nazwę przyjął Grandhotel Pupp, gdy był budynkiem wykorzystywanym do produkcji kultowego dzieła o Jamesie Bondzie (Casino Royale, 2006). Choć sceny kręcono już prawie 20 lat temu, właściciele hotelu zadbali o to, by wspomnienia o tym nie przestawały być żywe. Na dużym ekranie można było zobaczyć m.in. wejście Bonda (Daniel Craig) do hotelu, jego pokój oraz sceny w jadalni. W niektórych scenach brała udział m.in. Eva Green. Fikcyjnie hotel znajdował się w Czarnogórze.
Gdy oprowadzano mnie po hotelowych wnętrzach, informowano, że niektóre są inspirowane Bondem. Trafiłam m.in. do ukrytego baru dżentelmenów – Becher's Bar – znajdującego się w podziemiu.
Schodzi się krętymi schodami, a następnie ma przed sobą ogromną przestrzeń z luksusowymi siedziskami i trunkami. Tam można słuchać koncertów, prowadzić dyskusje czy popijać koktajle.
Na tym poziomie znajduje się też winda zabierająca gości na piętro „007”, co oczywiście nawiązuje do Bonda. Wybierając je, można się przedostać do kolejnego ukrytego – mniejszego baru. Tam odbywają się m.in. różnego typu imprezy prywatne.
Atrakcje i sekrety hotelu
Choć ten najstarszy hotel w Karlowych Warach istnieje od 1701 roku, nie od początku pełnił identyczną funkcję jak teraz. Inaczej też wyglądał, bowiem wnętrza przechodziły metamorfozę wraz z upływem lat. Nie zmienia to faktu, że od początku obiekt był niezwykle prestiżowy i ważny dla lokalnej społeczności. Zaczęło się od budowy sali balowej dla szlacheckiej klienteli Karlowych Warów, a za przedsięwzięcie odpowiadał burmistrz, Anton Deiml. Później powstawały kolejne budynki.
Początki hotelu
Dopiero w 1778 roku to państwo Pupp związani z cukiernictwem zostali właścicielami Czeskiego Dworu. Otwarcie Grandhotelu nastąpiło w 1984 roku, a następnie na miejscu zaczęto gościć najważniejsze osobistości z całego świata. Chopin, Mickiewicz, Freud czy Kafka, to tylko nieliczne z wielu nazwisk kojarzonych z tym miejscem. Ci przejeżdżali tam, by rozkoszować się jego wnętrzami oraz atrakcjami uzdrowiska.
Obiekt regularnie był przebudowany i odnawiany. Co ciekawe w czasach wojennych, gdy to Niemcy przejmowali kontrolę nad czeskim miastem, hotel zmienił nazwę na Grand hotel Moskwa. O nowym początku można było mówić w 1992 roku, gdy przekształcono hotel państwowy w spółkę akcyjną rodziny Pupp i znów zaczęto korzystać z tradycyjnej nazwy.
Atrakcje i wnętrza dziś
Dziś obiekt dzieli się na trzy części – najstarszą Parkside, główną Nadrzecze oraz Pupp Quisisana Depandance. Wszystkie pokoje spełniają standard pięciogwiazdkowy, oferują całodobową obsługę, bezpłatny dostęp do hotelowego spa oraz inne usługi.
We wnętrzach czuć ducha pradawnego przepychu, luksusu i pałacową stylistykę elegancji. Oferowane są udogodnienia i atrakcje zgodne z wymaganiami współczesnych gości – od wystroju i gadżetów w pokojach, po centrum balneologii i wellness z basenem. Sprawdziłam, jak wygląda ta strefa – nie jest duża, ale sprawia wrażenie bardzo przyjemnej. Ponadto na gości czekają m.in. ponad 200-letnia kuracja ziołowa, dwie wyjątkowe sale restauracyjne i bogaty wybór menu, a nawet kasyno.
Tego można spodziewać się zimą
Miejsce, do którego trafiłam, zdecydowanie warte jest uwagi. Jeśli wybieracie się do Karlowych Warów, nie wolno go pomijać i warto zrobić sobie zdjęcie, chociaż z zewnątrz. Jeśli chodzi o samo czeskie uzdrowisko, to pięknie wygląda o każdej porze roku i oferuje wiele hoteli i atrakcji – zimą rozgrzeją was tam m.in. gorące źródła.
Grandhotel Pupp organizuje także sylwestra. Zaplanowano pokazy akrobatyczne wzbogacone tematycznymi rzeźbami, instalacjami lustrzanymi i świetlnymi, a także muzyka na żywo i sety DJ-skie.
Jeśli chodzi o noclegi w tym czasie, sprawdziliśmy możliwości na Booking.com. Przykładowo za 2 noce dla pary od 30 grudnia do 1 stycznia zapłacimy od 7455 zł. To zdecydowanie dużo, jednak dla osób, które mają takie możliwości finansowe, kochają kino i luksus, pobyt tam na pewno będzie przygodą i gratką. Warto też wyszukiwać innych terminów, zwłaszcza w środku tygodnia. Przykładowo za dwie noce ze śniadaniem od 23 do 25 marca zapłacimy tam już od 1942 zł.
Tekst powstał w ramach wyjazdu zorganizowanego przez CzechTourism