Polka wyszła do sklepu, gdy zaczął się atak. „Mamy spakowane plecaki”

Dodano:
Bahrajn Źródło: Shutterstock / Authentic travel
– W trakcie zakupów wszyscy w sklepie jednocześnie dostali alert. Kilkadziesiąt osób i u każdego ten sam przenikliwy dźwięk – bardzo przejmujące doświadczenie – mówi pani Małgorzata, polska przewodniczka w Bahrajnie w rozmowie z „Wprost”.

Nie tylko Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale także Bahrajn został w weekend zaatakowany przez irańskie bezzałogowce. Drony dokonały zniszczeń na międzynarodowym lotnisku w Manamie w nocy z soboty na niedziele. Przestrzeń powietrzna nad Królestwem pozostaje zamknięta.

Polka, pani Małgorzata, jest w Bahrajnie wraz z mężem od 2016 roku. Ich mieszkanie znajduje się na 14. piętrze, w pobliżu zaatakowanego przez drony lotniska. – Szybka ewakuacja nie jest możliwa, a sama lokalizacja też nie jest najlepsza – mówi w rozmowie z „Wprost”. Na miejscu nie ma jednak paniki. – Widać, że ludzie robią większe zakupy, jest duża uprzejmość, Jednocześnie aktywność w przestrzeni publicznej wyraźnie spadła — główne drogi są niemal puste, co w Bahrajnie zdarza się bardzo rzadko. Państwo funkcjonuje bez większych zakłóceń: paliwo jest dostępne, w sklepach nie brakuje produktów, działają aplikacje dowożące jedzenie – relacjonuje.

Bahrajn zaatakowany przez irańskie drony

Bahrajn nie jest tak popularnym kierunkiem wśród turystów jak Dubaj czy zyskujące popularność Abu Zabi. Z Polski czartery do tego kraju realizuje biuro podróży Exim Tours we współpracy z liniami lotniczymi Enter Air. Pierwszy lot w tym sezonie był planowany na 6 marca. Część turystów planowała wycieczki z panią Małgorzatą, Polką mieszkającą w Bahrajnie od dziesięciu lat.

– Sobota była dla mnie dosłownie przerażająca. Mamy w Bahrajnie bardzo ostry dźwięk alertu na telefon — działa nawet przy wyciszonym urządzeniu. Rano wyszłam tylko do sklepu po mleko do kawy. Wiedzieliśmy już, że Izrael zaatakował Iran, ale w Bahrajnie było wtedy spokojnie. W trakcie zakupów wszyscy w sklepie jednocześnie dostali alert. Kilkadziesiąt osób i u każdego ten sam przenikliwy dźwięk – bardzo przejmujące doświadczenie. Wychodząc odebrałam wiadomość od męża (11:45 czasu lokalnego): „Coś huknęło, słyszałaś?”. Nie słyszałam, ale widziałam już ludzi na ulicy – mieszkańcy wyższych pięter schodzili na dół zgodnie z procedurami bezpieczeństwa. Bardzo poruszyło mnie to, jak wiele osób odezwało się do mnie z propozycją pomocy i noclegu. Mieszkamy przy lotnisku na 14. piętrze, więc sama ewakuacja na dół nie trwa kilku sekund – mówi „Wprost”.

Niespokojną noc z soboty na niedzielę polskie małżeństwo spędziło w domu jednorodzinnym u przyjaciół na drugim końcu kraju. – Amwaj, gdzie mieszkamy, leży w pierwszej linii od strony Iranu, nieco ponad 200 km w linii prostej. Wiele rakiet – choć nie były wycelowane w Amwaj – przelatywało nad nami i było tu przechwytywanych, co stworzyło bardzo niepokojący spektakl na niebie – tłumaczy. W niedzielę po południu było już spokojniej – syreny wciąż się odzywały, ale wybuchów było znacznie mniej. Najtrudniejszy był poranek, gdy dron uderzył w Crowne Plaza Bahrain w centrum kraju. – Mamy spakowane plecaki — jeśli znów usłyszymy syreny, pojedziemy na noc do przyjaciół, gdzie jest zdecydowanie ciszej – mówi.

Sytuacja Polaków w Bahrajnie

Polacy w Bahrajnie otrzymali informacje o dostępnych miejscach schronienia. Mieszkańcy na bieżąco otrzymują też alerty. Od ostrzeżenia do eksplozji, a najczęściej przechwycenia w powietrzu, mija jednak bardzo mało czasu. – Czasem jest to kilkadziesiąt sekund, czasem 2–3 minuty. To niewiele, by dotrzeć w bezpieczne miejsce – mówi dla Wprost.

Jak pisze na swoim Instagramie „Bahrajn po Polsku”, pani Małgorzata nie myśli na razie o ucieczce do ojczyzny. Nie chce rozdzielać się z mężem, który pracuje na kontrakcie w pobliskiej Arabii Saudyjskiej. Możliwości opuszczenia Królestwa są bardzo ograniczone. O 2:30 poprzedniej nocy Polka ponownie otrzymała alert na telefon. Zeszłej nocy systemy obrony przeciwrakietowej przechwyciły 61 pocisków i 34 drony wycelowane w jego terytorium.

Źródło: Wprost
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...