Polskie jezioro znika. Latem już go nie będzie
Mieszkańcy wiosek położonych w okolicy Jeziora Pilchowickiego na Dolnym Śląsku mają niebywałą okazję, by po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat zobaczyć dno zbiornika. Wszystko przez stopniowe spuszczanie wody w celu przeprowadzenia remontu zapory, który potrwa aż do 2028 roku. Choć w tym czasie turyści nie mogą liczyć na rejsy, sama możliwość oglądania innego oblicza jeziora budzi spore emocje. Póki co jednak, jak pisze portal lwowecki.info, wśród „skarbów” wyłaniają się przede wszystkim śmieci.
Jezioro Pilchowickie bez wody
Drastycznie obniżył się poziom wody w Jeziorze Pilchowickim. Spacerowicze potwierdzają, że w zbiorniku widać już fragmenty dna. Niestety, nie brakuje tam śmieci. „Plastikowe i szklane butelki, kartony po napojach, porzucone zabawki, pościel, fragmenty sprzętu RTV i AGD, opony, pojemniki po chemikaliach, a nawet stalowe beczki. Im bardziej opada lustro wody, tym więcej takich śmieci wyłania się na powierzchnię” – wymienia portal lwowecki.info. Już za blisko dwa miesiące wody w jeziorze nie będzie wcale. Do 20 lipca 2026 r. planowane jest całkowite opróżnienie zbiornika.
To niezbędny krok, by przeprowadzić całkowity remont ponad 100-letniej zapory. Już na początku marca zamknięto koronę dla ruchu samochodowego. Do tej pory trasa prowadząca od zapory Pilchowickiej przez Pokrzywnik aż do Pasiecznika z widokami na rzekę Bóbr uchodziła za jedną z najpiękniejszych dróg nie tylko w powiecie lwóweckim, ale w całej Polsce.
Bez wody do 2028 roku
Remont zapory potrwa co najmniej dwa lata i w tym czasie wody w jeziorze nie będzie. Turyści, którzy liczyli na piękne widoki i rejsy muszą więc wybrać inne miejsca. Zadaniem robotników jest uszczelnienie kamiennej ściany konstrukcji, przeprowadzenie remontu korony oraz przebudowanie upustów dennych i przelewu kaskadowego. Inwestycja pochłonie nawet 100 mln złotych..