Pies przeszedł ponad 140 km w Tatrach. W górach może być jego brat

Dodano:
Psy zgubiły się w Tatrach Źródło: Shutterstock / Mikadun, Cesta za Domovom/Facebook
Przez ponad 10 dni pies Bernard przemierzył ponad 140 km w Tatrach, zanim trafił w bezpieczne miejsce. W górach może być drugi pies.

Niezwykłą historię psa Bernarda opisały słowackie media. Zwierzę wędrowało po Tatrach przez ponad 10 dni– zarówno po polskiej, jak i słowackiej stronie. Choć pies podchodził do turystów, to nie pozwalał się złapać. Odwiedził wszystkie charakterystyczne punkty Tatr Wysokich.

Po raz pierwszy po słowackiej stronie był widziany 30 czerwca. Pierwszego dnia zwierzę dotarło na Krywań, a wieczorem zeszło do Trzech Studniczek. Następnego dnia udało się m.in. do Popradzkiego Stawu, a później szlakiem do Szczyrbskiego Jeziora i wróciło na noc do Popradzkiego Stawu. Trzeciego dnia psa widziano w okolicy Chaty pod Rysami (ok. 2241 m n.p.m).

Pies Bernard w Tatrach

Z biegiem dni pies wybierał krótsze trasy. Dziewiątego dnia zanocował w pobliżu klatki do odłowienia. Ostatecznie po około dziesięciu dniach obserwacji udało się go do niej złapać, w pobliżu Nowego Smokowca. Nadano mu imię Bernard w nawiązaniu do patrona alpinistów i wspinaczy.

„Nie wiemy naprawdę, co go do tego skłoniło” – przekazała „Cesta za domovom”. „W ciągu dnia wciąż odczuwał potrzebę wspinaczki na szczyty. A wieczorem schodził na dół wraz z ostatnimi turystami. Wtedy bardzo się o niego martwiliśmy, wystarczyłby jeden zły krok i... Teraz śmiejemy się, że czekał na ostatnich turystów i namawiał ich, by wieczorem zeszli na dół. Bo przecież w nocy na szczyty się nie wchodzi” – napisano.

Na zdjęciach widać, że towarzyszy mu bardzo podobny pies – prawdopodobnie jego brat. „Podczas poszukiwania lokalizacji naszego tatrzańskiego psa, dostaliśmy informacje, że był widziany w Polsce. Od razu sobie uświadomiliśmy, że nie chodzi o niego, ale najwyraźniej o jego rodzeństwo. Czyli od początku było ich dwóch” – napisano.

„Jesteśmy gotowi i chętni do pomocy psu! ale we współpracy z lokalnym polskim stowarzyszeniem/schroniskiem lub kimś kto może udzielić nam więcej informacji” – napisała organizacja. Dodała, żeby na miejsce wysyłać profesjonalistów, żeby nie spłoszyć zwierzęcia.

Bernard w bezpiecznym miejscu

12 lipca organizacja zamieściła zdjęcie pierwszego podopiecznego.

„Bernard przesyła wszystkim pozdrowienia i zapewnia, że czuje się naprawdę dobrze. Nadrabia zaległości w spaniu i regeneruje siły. To bardzo miły i dobry piesek, musi tylko przyzwyczaić się do tego, że nie jest już sam i że komuś naprawdę na nim zależy. Przed nim jeszcze długa droga, ale tym razem już w bezpiecznym otoczeniu” – napisała organizacja.

Źródło: Wprost / presovak.sk, Onet,
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...