Turyści wybiegli z wody poranieni. „To niezwykłe, że reagują na ludzi”
Do niecodziennego zdarzenia doszło w poniedziałek w Chorwacji, w żupanii splicko-dalmatyńskiej. Żółw (według mediów karetta) zaatakował i ugryzł kilka osób w rejonie od Kaštel Kambelovac do Lukšić.
„Moja mama pływała w morzu. Nurek powiedział jej, że w jej stronę płynie duży żółw, ale zanim zdążył ją ostrzec, ten ugryzł ją w udo i nie chciał puścić. Mama uderzała go, aż w końcu puścił. Po ugryzieniu został siniak” – opisał czytelnik portalu Dalmacija Danas.
Żółwie ugryzły turystów. Poważne rany
Jeden z dorosłych miał złamaną rękę i otwartą ranę mięśnia pośladkowego. Dziecko oraz druga dorosła osoba doznały niewielkich obrażeń.
Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale potężna szczęka żółwia karetta, służąca do rozgniatania skorupiaków, może powodować poważne stłuczenia tkanek i głębokie rany. W przypadku ugryzienia zaleca się natychmiastowe przepłukanie rany czystą wodą oraz bezzwłoczne zgłoszenie się do lekarza.
„Może był po prostu głodny”
W rozmowie z porta.hr do sprawy odniósł się dr Pero Tutman z Instytutu Oceanografii i Rybołówstwa w Splicie.
„ Zazwyczaj żołwie gniazdują na piaszczystych plażach, gdzie mogą łatwo zakopać jaja, co w naszym regionie nie jest zbyt powszechne. Od stu lat nie odnotowano w naszym regionie żadnych lęgów, ale w zeszłym roku młode znaleziono na plaży w Lumbardzie na Korčuli, a koledzy z Czarnogóry znaleźli miejsce lęgowe na plaży w Ulcinju. Czy to ma związek z globalnym ociepleniem, naprawdę nie wiem. To niezwykłe, że podpływają tak blisko wybrzeża i tak reagują na ludzi” – podsumowował dr Tutman.
Powiedział, że działania w terenie podejmowane są dopiero wtedy, gdy żółwie zostaną ranne.
„Nie mamy w Chorwacji systemu, który odpowiadałby tylko za żółwie, więc jeśli nie są zagrożone, to ich nie ruszamy”- dodał.
„Trzeba przyznać, że to nietypowe zjawisko. Żółwie morskie zazwyczaj nie podpływają blisko brzegu i nie atakują ludzi, dlatego nie wiemy, co przyciągnęło tego osobnika. Być może pływak przypominał mu coś, co kojarzy się z pożywieniem, a może po prostu był głodny” – mówiła Karin Speich, ekspertka od żółwi morskich z Akwarium w Puli.