Pilot nadał sygnał mayday. Na pokładzie samolotu zrobiło się groźnie
Do groźnej sytuacji doszło w poniedziałek 10 sierpnia na pokładzie linii American Airlines. To miała być spokojna podróż z Myrtle Beach w Karolinie Południowej do Karoliny Północnej, jednak została przerwana chwilę po tym, jak się zaczęła. Pilot nadał sygnał mayday, który oznacza prośbę o pomoc i śmiertelne zagrożenie życia ludzi lub całego środka transportu.
Mayday na pokładzie American Airlines
Problem pojawił się, gdy Boeing 737 niespodziewanie zderzył się z ptakami, a po kolizji z silnika samolotu zaczęły buchać płomienie. Trzy minuty po tym pilot był w trakcie zawracania maszyny na lotnisko w Myrtle Beach, gdzie udało mu się wylądować w trybie awaryjnym. „Mayday, mayday, mayday. Mamy problem z silnikiem” – brzmiały słowa kapitana.
Niebezpieczny moment lotu został uchwycony na nagraniu – co kilka sekund widać jak buchają pomarańczowe iskry z silnika umieszczonego przy lewym skrzydle. W momencie incydentu na pokładzie znajdowały się 172 osoby. Dzięki sprawnej akcji wszyscy wylądowali bezpiecznie. W momencie, gdy maszyna zbliżała się do portu, na miejscu już czekały służby ratunkowe.
Świadkowie zdarzenia opowiadali, co się stało
Po tym, jak zaczęto wyjaśniać okoliczności zdarzenia, okazało się, że samolot wpadł na duże skupisko ptaków. „Wyglądało na to, że przynajmniej część z nich trafiła do lewego silnika” — informował pilot innego samolotu, który obserwował zdarzenie.
Buchające płomienie w samolocie widziała m.in. jedna z kobiet, która przebywała wtedy na plaży w Myrtle Beach. W rozmowie z CNN zdradzała, że słyszała huki i widziała iskry. Po wszystkim na lotnisku dało się dostrzec szczątki ptaków.
Samolot został wycofany z użytku i poddany kontroli, a pasażerom zapewniono zastępczy lot do stacji docelowej.
To już kolejna podobna sytuacja w sierpniu, gdyż dzień wcześniej, sygnał mayday musiał nadać pilot samolotu linii Swiss lecącego z Zurychu do Bostonu. W tamtym przypadku zagrożenie stwarzał dym wydobywający się z powerbanka i też wszystko skończyło się na lądowaniu awaryjnym. Tego typu gadżet wielokrotnie był już przyczyną niebezpiecznych incydentów.