Polski zamek był zamknięty przez rok. Teraz zainteresowanie przerosło oczekiwania

Dodano:
Ruiny zamku Sobień w Bieszczadach Źródło: Shutterstock / Przemyslaw Muszynski
Minęły pierwsze dwa miesiące od ponownego otwarcia słynnej atrakcji w Bieszczadach. Jak podaje Nadleśnictwo Lesko, turyści przybywają wyjątkowo licznie.

Ruiny zamku Kmitów na Górze Sobień przez blisko rok pozostawały niedostępne, a dziś ponownie można je zwiedzać i podziwiać stąd jeden z najbardziej malowniczych widoków w regionie. Wszystko wskazuje na to, że odrestaurowana atrakcja będzie cieszyć się dużą popularnością. Jak pisze portal wbieszczady.pl, Nadleśnictwo Lesko informuje o bardzo dużym zainteresowaniu atrakcją zarówno wśród mieszkańców regionu, jak i przyjezdnych.

Turyści znów mogą odwiedzać Zamek Sobień

Zamek Sobień w Manastercu, uważanym za bramę do odkrywania Bieszczad, został ponownie otwarty 26 czerwca. Wcześniej na terenie 700-letniej warowni przez rok prowadzono badania archeologiczne i prace konserwatorskie. Były to największe tego typu działania w tym miejscu od ponad pół wieku. Podczas prac odsłonięto m.in. fragmenty średniowiecznej zabudowy, uporządkowano wnętrze baszty i mury obwodowe, a także odnaleziono dawną bramę wjazdową.

Efekty zmian szybko docenili odwiedzający. Turyści zwracają uwagę przede wszystkim uporządkowany teren i znacznie lepiej widoczne pozostałości zamku. Jeszcze przed remontem spora część murów była ukryta wśród krzewów i wysokiej roślinności. Zmieniło się również samo dojście do ruin. Powstały drewniane schody i pomosty, utwardzona ścieżka historyczno-edukacyjna oraz tablice opowiadające o dziejach zamku i rodu Kmitów. Zmodernizowano także parkingi, przygotowując je na większy ruch turystyczny.

Turystów obowiązują zasady

Nadleśnictwo przypomina, że odwiedzający powinni pamiętać o odpowiedzialnym korzystaniu z atrakcji i poszanowaniu zabytkowego obiektu, co szczególnie ważne przy rosnącym ruchu turystycznym. Zamek znajduje się na terenie rezerwatu przyrody, co wymaga od turystów poruszania wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach. „Przez lata odwiedzaliśmy to miejsce z grupami, ale ruiny były ukryte wśród krzaków, pokrzyw i zarośli. Nie było wygodnego dojścia, dlatego część osób, szczególnie seniorzy, często rezygnowała z wejścia. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej” – mówi przewodnik Stanisław Orłowski, cytowany przez wbieszczady.pl.

Źródło: wbieszczady.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...