Trudna sytuacja panuje w najludniejszej i drugiej co do wielkości części południowej Hiszpanii. Aktualnie turyści masowo spędzają tam swoje urlopy, ciesząc się końcem lata. Okazuje się, że trzeba uważać, bo pojawiło się niebezpieczeństwo. Niedawno po zakażeniu wirusem zmarła jedna osoba – 82-letni mężczyzna.
Groźny wirus w Hiszpanii
Z analizy medyków w Hiszpanii wynika, że wirus Zachodniego Nilu (WNV) panuje w kilku regionach. Najgorzej ma być w Andaluzji i prowincji Sewilla, gdzie potwierdzono 52 przypadki zakażenia. Ogniskiem zapalnym jest miasto Villamanrique. Liczby niepokoją, bo okazuje się, że na niewielkim obszarze chorych jest więcej osób niż do końca października w 2025 roku w całym kraju.
Jak podaje portal 20minutos.es, w 2026 roku odnotowano łącznie 75 przypadków zakażeń – część z nich w Estremadurze. Ponadto po raz pierwszy w Hiszpanii odkryto tego wirusa na Wyspach Kanaryjskich, ale tylko u zwierząt.
Agencja EFE przekazała, że część zakażonych ma bardzo poważne objawy. U 16 osób rozwinęła się ciężka, neuroinwazyjna postać choroby, a jedna zmarła. Łagodny przebieg odnotowano u 36 osób.
Gorączka Zachodniego Nilu. Czy turyści muszą się bać?
Gorączka Zachodniego Nilu to choroba odzwierzęca, którą przenoszą m.in. ptaki czy konie. Na człowieka zaś najczęściej przenoszą go komary. Objawy mogą się pojawić dopiero po 14 dniach i odczuwa je zwykle do 25 proc. zakażonych. Na pierwszy rzut oka przypominają męczącą grypę połączoną z wysypką. U tych, którzy mają mniej szczęścia, choroba przyjmuje ciężką postać neuroinfekcji z zajęciem centralnego układu nerwowego, co niesie śmiertelne zagrożenie. W najlepszych przypadku zakażeni wcale nie odczuwają objawów – na szczęście tak jest u ok. 80 proc. osób.
Turyści odwiedzający Hiszpanię powinni zachować ostrożność, gdyż w 26 gminach Andaluzji obowiązuje stan alertu, czyli podwyższonego ryzyka zakażenia. Władze informują osoby obecne w kraju o sytuacji i instruują, co robić, gdy dojdzie do najgorszego. Szczególnie należy uważać wieczorami, na komary, kleszcze czy inne owady kąsające.
Za zagrożone miejsca uznaje się miasta: Mijas, Fuengirola, część miasta Malaga, Kadyks czy Jerez de la Frontera. Warto jednocześnie pamiętać, że Wirus Zachodniego Nilu jest powszechną chorobą letnią w Andaluzji od sześciu lat. Nie ma na nią szczepionki. Występuje też w innych europejskich krajach m.in. we Włoszech.
Czytaj też:
Ponad 1700 osób zamkniętych na wycieczkowcu. Dziesiątki pasażerów z objawami Czytaj też:
Śmiertelna choroba na wycieczkowcu. Jest zgoda na przyjęcie statku w Europie
