W komunikacie czytamy, że do niebezpiecznego zdarzenia doszło we wtorek wieczorem we wsi Jedlanka w woj. lubelskim. Dwa pociągi towarowe jadące w przeciwnych kierunkach najechały na leżące na torach betonowe bloczki. Żaden ze składów się nie wykoleił, a maszynistom nic się nie stało. Przednie zgarniacze w obu lokomotywach (zapobiegające dostawaniu się przeszkód pod koła) zostały uszkodzone. Ruch kolejowy był wstrzymany na kilka godzin.
Przeszkody na torach na Lubelszczyźnie
rmf24.pl informuje, że na miejscu zdarzenia pracowali m.in. policyjni kontrterroryści z Lublina. Pociągi nie przewoziły niebezpiecznych materiałów. Po wykonaniu przez policję wstępnych oględzin pod nadzorem prokuratura nie znaleziono materiałów wybuchowych na torach.
Policja powiadomiła o zdarzeniu Prokuratora Okręgowego, funkcjonariuszy CBŚP, Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych. Czynności prowadzone są wstępnie w kierunku artykułu 173 Kodeksu karnego, czyli przestępstwa polegającego na sprowadzeniu katastrofy w komunikacji.
Służby wykluczają akt dywersji
Służby wykluczają, że w tym przypadku doszło do aktu dywersji.
„Na torach znajdowały się bloczki betonowe, czyli elementy betonowe pochodzące z rozbiórki pobliskiej stacji kolejowej (…) Wykluczono, abyśmy mieli do czynienia z aktem dywersji. Nie znaleziono śladów, które wskazywałyby na takie działanie” – powiedział Interii Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Dodał, że policja była wcześniej informowana o podobnych aktach chuligańskich.
Ładunek wybuchowy przy trasie Warszawa-Lublin
W ubiegłym roku na polskich torach przeprowadzono dwie zaplanowane akcje, które mogły doprowadzić do wykolejenia pociągu. 16 listopada 2025 r. maszynista stwierdził ubytek w torach na trasie Warszawa-Lublin. Okazało się, że w pobliżu stacji PKP Mika w powiecie garwolińskim brakowało fragmentu torów, który dzień wcześniej został zniszczony ładunkiem wybuchowym.
Ustalono, że za jego podłożenie odpowiadały dwie osoby z obywatelstwem ukraińskim, które współpracowały z rosyjskimi służbami. Następnie mężczyźni zbiegli na terytorium Białorusi. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał za nimi europejski nakaz aresztowania (ENA).
Czytaj też:
Dywersja na kolei? Obcokrajowiec mógł działać na zlecenie rosyjskich służb Czytaj też:
Zatrzymał pociąg z ropą, miał dokumenty po rosyjsku. Prokuratura, ABW i kontrwywiad w akcji
