Kuracjusze boją się przyjeżdżać do uzdrowiska. NFZ stawia sprawę jasno

Kuracjusze boją się przyjeżdżać do uzdrowiska. NFZ stawia sprawę jasno

Dodano: 
Horyniec-Zdrój
Horyniec-Zdrój Źródło: Shutterstock
Kuracjusze wybierający się na wschód Polski mają obawy z powodu alertów RCB i działań wojennych za granicą. NFZ nie widzi powodu, by rezygnować z wyjazdów.

Horyniec Zdrój jest malowniczym uzdrowiskiem na Podkarpaciu. Dzięki walorom mikroklimatu i zasobom borowiny nizinna miejscowość przyciąga kuracjuszy z całej Polski do kilku sanatoriów. Teraz goście mają obawy, czy pobyt tam jest bezpieczny.

Alerty RCB. Kuracjusze mają obawy

„Fakt” pisze, że niepokój wywołują alerty RCB o operowaniu polskiego lotnictwa rozsyłane na wschodzie kraju, w trakcie rosyjskich ataków na Ukrainę. Ostatni był rozesłany do mieszkańców woj. podkarpackiego i lubelskiego dzisiaj nad ranem. W mediach społecznościowych pojawiają się posty z pytaniami, czy pobyty w Horyńcu są bezpieczne.

„Za tydzień jadę do sanatorium Horyniec Zdrój czy jest albo może ktoś był w ostatnim czasie tam. Moje pytanie czy jest tam bezpiecznie?” – pytał pod koniec września jeden z użytkowników grupy o sanatoriach na Facebooku.

„Też miałam wątpliwości czy nawet obawy, ale będąc tam 3 tygodnie nie miałam ich już wcale” – pisała jedna z kuracjuszek.

„Dzień dobry. 27 października rozpoczynam turnus rehabilitacyjny w Horyńcu-Zdroju, sanatorium Bajka. Proszę o informację, czy jest bezpiecznie że względu na strefę przygraniczną” – pytała inna osoba. „Byłem teraz w sierpniu w Kresowiaku super i spokój” – odpowiedział jeden z kuracjuszy.

Nie ma jednak oznak paniki.

„W bieżącym czasie odnotowaliśmy jedno zapytanie o sytuację w uzdrowisku” — powiedziała „Faktowi” Dorota Skiba z Uzdrowiska Horyniec. Dodała, że w uzdrowisku znajdują się piwnice, które są oznaczone jako miejsce schronienia dla kuracjuszy.

Czy można zamienić uzdrowisko na inne?

NFZ stawia zaś sprawę jasno: podstaw do zmiany terminu albo wyboru innego sanatorium nie ma.

„W Polsce nie obowiązuje żaden stan nadzwyczajny, który wpływałby na czasowe ograniczenie lub wstrzymanie realizacji świadczeń, m.in. w lecznictwie uzdrowiskowym, jak to miało miejsce np. w czasie pandemii COVID-19 lub powodzi. Dlatego realizacja umów na leczenie uzdrowiskowe odbywa się normalnie w stanie pokoju, w oparciu o zawarte umowy przez NFZ z placówkami leczniczymi”- mówił dziennikowi Paweł Florek, rzecznik NFZ.

Podobny efekt zauważyli przedstawiciele branży hotelarskiej w Zamościu. Radio Lublin informowało, że niektórzy właściciele zauważyli spadek obłożenia w ich obiektach. Jednak goście, którzy już decydują się na przyjazd, są spokojni.

Czytaj też:
Nowe sauny i personel, kuracjuszy brak. Poważny problem w polskim uzdrowisku
Czytaj też:
To prawdziwa plaga w polskich sanatoriach. Miliony strat i kary dla kuracjuszy

Opracowała:
Źródło: Fakt