Murale, piękna natura i raj dla rowerzystów. To miejsce pod Warszawą od lat jest hitem
Tym razem mowa o mieście, do którego najłatwiej trafią osoby z Warszawy i okolic. Jest nim Góra Kalwaria, położona nad Wisłą tuż za takimi wioskami jak Gassy, Moczydłów czy Wólka Załęska. To też rzut beretem od Czerska, który przyciąga ruinami zamku oraz specjalnymi wydarzeniami kulturalnymi. Gdy trafiłam tam w maju, dużo się działo, myślę jednak, że jesienią to wciąż dobre miejsce na wycieczkę.
Góra Kalwaria zachwyca atrakcjami
To niepozorne miasteczko kryje się 34 km na południe od Warszawy w powiecie piaseczyńskim. Łatwo dojechać do niego rowerem, wygodnymi asfaltowymi drogami wijącymi się pośród pól, łąk czy wiejskich domów. To dlatego z chęcią jeżdżą tam kolarze, których można spotkać tłumnie niemal każdego dnia. Sama to sprawdziłam.
Na miejscu czekają murale związane z historią polskiego kolarstwa czy kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, w którym można zobaczyć jeden z ciekawszych i cenniejszych zabytków Góry Kalwarii – woskową Pietę z XVI w. Jest też inna świątynia, czyli kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Odwiedzając Górę Kalwarię, odkryłam tam, m.in. cmentarz żydowski przy ul. Zakalwaria na zachodnim krańcu miasta, malowniczą uliczkę św. Antoniego czy murowany dom czynszowy pochodzący z połowy XVII w. Centralnym punktem miejscowości jest plac pomiędzy ratuszem a wspomnianym kościołem Podwyższenia Krzyża Świętego.
To słynna mekka kolarzy
To miejsce stało się tak popularne pośród rowerzystów, że mogą oni tam liczyć na specjalną kawiarnię, nazwą nawiązującą do miejscowości. Chodzi o „Górę Kawiarnię”. W środku jest dość dużo miejsca – rowery wiszą na suficie, wszystko jest stworzone w stylu kolarskim – nawet toalety. Nie brakuje plakatów, specjalnych gadżetów czy nawet pamiątek zostawionych tam przez mistrzów sportowych.
Oczywiście poza aspektami wizualnymi ważne są słodkie przysmaki i kawa – te naprawdę robią wrażenie.
W szczycie sezonu w Górze Kalwarii zastaniecie rowerzystów niemal na każdym kroku – siadają na ławkach, krawężnikach i stoją w centralnych punktach miejscowości, robiąc sobie przerwę w trakcie przejażdżki. Wielu z nich kieruje się dalej m.in. do Czerska. Wygląda na to, że ta unikalna lokalizacja, do której łatwo dojechać jednośladem, z roku na rok staje się coraz modniejsza. Warto zjawić się tam jesienią, zwłaszcza jeśli jeszcze nigdy tam nie dotarliście, a pogoda dopisuje.