Amsterdam mówi nie wycieczkowcom. Urząd miasta planuje wprowadzić dziesięcioletni zakaz cumowania takich staków w swoim porcie. Burmistrz i radni wskazują, że takie rozwiązanie pozwoli na ograniczenie ruchu turystycznego i poprawę jakości powietrza. Ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie podjęta najwcześniej za kilka miesięcy. Jeśli pomysł zostanie zaakceptowany, oznacza to rezygnację z wcześniejszego projektu przeniesienia terminalu pasażerskiego do nowej lokalizacji.
Statki wycieczkowe nie przypłyną do Amsterdamu?
Powraca problem statków wycieczkowych w Amsterdamie. Po tym, jak stolica Niderlandów przedstawiła projekt przeniesienia terminala wycieczkowego z położonego w centrum Veemkade do Coenhaven, pojawił się zupełnie nowy pomysł ograniczenia ruchu turystycznego. Według planów forsowanych przez burmistrza i radnych, Amsterdam miałby wdrożyć całkowity zakaz cumowania statków wycieczkowych aż do 2035 roku. To pozwoliłoby nie tylko na częściowe rozwiązanie rosnącego problemu masowej turystyki, ale także ograniczenie wydatków związanych z przeniesieniem terminala. Koszt tej operacji szacowano na 85 milionów euro. Jak pisze NL Times, propozycja zostanie teraz dopracowana i przekazana kolejnej koalicji rządowej, która obejmie władzę po marcowych wyborach samorządowych. Ostateczną decyzję w sprawie planu podejmie Rada Miasta.
Wycieczkowce szkodą środowisku
Wycieczkowce nie tylko sprowadzają do Amsterdamu tłumy jednodniowych turystów, ale też przyczyniają się do znacznych szkód dla środowiska. Największe statki, mieszczące na swoich pokładach nawet kilku tysięcy pasażerów, generują znaczną emisję dwutlenku węgla, pyłu zawieszonego i azotu. Co więcej, ich obecność w Amsterdamie znacznie utrudniłaby realizację planów budowy nowego, zachodniego mostu. Jednak wprowadzenie całkowitego zakazu także ma swoją cenę. „Wstrzymanie rejsów morskich kosztowałoby Amsterdam około 46 milionów euro w ciągu najbliższych 30 lat” – czytamy.
Czytaj też:
Europejska wyspa coraz bardziej zatłoczona. Nawet siedmiu turystów na mieszkańcaCzytaj też:
Brytyjska linia poleca polski kurort. Nie jest to Zakopane
