Do zdarzenia doszło we wrześniu 2026 roku, a pod koniec miesiąca zrobiło się o nim głośno w czeskiej telewizji. Wszystko za sprawą turystki z Polski znanej na Facebooku jako „Nathallae – Natalia Maszkowska”. Leciała ona przez Pragę do Chin i zatrzymała się w europejskim mieście, by skorzystać z restauracji. Ostatecznie bardzo się rozczarowała. Odkryła, że naliczono jej zawyżone napiwki i że otrzymała je tylko dlatego, że była cudzoziemką.
Polka odkryła oszustwo czeskiej restauracji
Sytuacja wyszła na jaw, gdyż kobieta postanowiła opowiedzieć o niej mediom. Niedawno wyjawiła, jak wyglądał przebieg sprawy.
„Okazało się, że jedna z restauracji w centrum Pragi bezprawnie doliczała napiwki zagranicznym klientom. Skąd o tym wiem? Sama tego doświadczyłam. Kelner początkowo nie chciał się do tego przyznać, choć wszystko było widoczne na paragonie” – czytamy w facebookowym poście Natalii.
Renomowana restauracja znajdująca się niedaleko Mostu Karola doliczyła sobie 12,5 proc. napiwku do zamówionych przez kobietę dań bez jej zgody ani wcześniejszego poinformowania o wysokości napiwku.
Dziennikarze zaalarmowani incydentem, którego doświadczyła Polka, wybrali się do tego samego lokalu zupełnie incognito i zebrali materiał. Odkryli, że osobom mówiącym po czesku nie doliczano dodatkowych opłat, zaś wobec zagranicznych gości robiono to regularnie.
Jak tłumaczyła się restauracja?
Reportaż opublikowany w czeskiej telewizji wyjawił prawdę, a kierownictwo restauracji skomentowało sprawę.
„ Uważamy, że personel nie powinien naliczać napiwku bez uprzedniej zgody klienta. Zalecana kwota podana na paragonie nie jest wiążąca. Personel powinien uszanować decyzję gościa, w tym również nie dawać napiwków. Informacje o zalecanej wysokości napiwku znajdują się wyłącznie na paragonie, a nie w menu ani w żaden inny sposób przed złożeniem zamówienia. Podczas płatności personel powinien zawsze wskazać gościowi instrukcje dotyczące zalecanej wysokości napiwku i wyjaśnić, że jego przekazanie i wysokość są dobrowolne” – powiedział Petr Bauer Jr. z Bauer Hotel Group.
Sprawie postanowił przyjrzeć się też Czeski Urząd Kontroli.
„Mam nadzieję, że po tym materiale nikt więcej nie spotka się tam z taką »niespodzianką« na rachunku” – wyraziła nadzieję Polka. Internauci komentujący jej posty poparli jej postawę. „Brawo Natalia takie rzeczy trzeba tępić”, „Dobrze, że sprawa została nagłośniona, będziemy teraz się pilnować” – czytamy. A wy spotkaliście się kiedyś z podobną sytuacją?
Czytaj też:
50 euro za wycieraczką, a potem płacz. Tak dają się oszukiwać turyści Czytaj też:
Turyści płacili 40 euro za „antyczny amfiteatr”. Prawda wyszła na jaw po latach
