Wizz Air w ostatniej chwili zmienił godzinę lotu. Czytelnik Wprost.pl ostrzega innych pasażerów

Wizz Air w ostatniej chwili zmienił godzinę lotu. Czytelnik Wprost.pl ostrzega innych pasażerów

Dodano: 2
Samolot linii Wizz Air
Samolot linii Wizz Air Źródło: Shutterstock / photoshooter2015
Pan Łukasz w wiadomości wysłanej na naszej redakcji podzielił się historią z lotniska. Jego lot został przesunięty o ponad 1,5 godziny, co spowodowało nie lada problemy. „Czy tania z założenia linia lotnicza jest naprawdę tania?” – zastanawia się mężczyzna i ostrzega innych podróżnych.

Czytelnik Wprost.pl zareagował na tekst o doświadczeniach pani Małgorzaty, która irytowała się odwołaniem przez Wizz Air lotu na cztery godziny przed startem. To całkowicie zrujnowało plany kobiety, która miała wszystko dopięte na ostatni guzik. Pojawiły się także problemy z uzyskaniem odszkodowania za anulowany lot.

Pan Łukasz zwrócił uwagę na inny aspekt zmian, które zachodzą w ostatniej chwili. Podróżnik ma nadzieję, że uda się „ostrzec innych pasażerów”. Czytelnik wyjaśnia, że chodzi o lot samolotem linii Wizz Air, który miał miejsce 31 lipca. Połączenie z miasta Stavanger w Norwegii do Katowic było zaplanowane na godz. 22:45 czasu lokalnego. Podróżni o przesunięciu połączenia na godz. 00:20 dowiedzieli się SMS-em.

Wizz Air przesunął godzinę lotu. Powstał problem z bagażami

„Kiedy pierwsi pasażerowie zaczęli pojawiać się na lotnisku z rejestrowanymi bagażami, które zostały przez nich opłacone (w moim przypadku było to 650 zł), nikt na nich nie czekał, a wszystkie punkty odbioru bagażu zostały zamknięte” – relacjonuje pan Łukasz. Dodał, że wszyscy „stanęli przed nie lada wyzwaniem, bo nikt nie mógł odebrać ich bagażów rejestrowanych, wózków, czy sprzętów specjalnych”.

„Zdenerwowani pasażerowie próbowali interweniować w punktach ochrony lotniska, która jako jedyna na nim pracowała. Dostali informację, że sytuacja jest standardowa i za cały bałagan odpowiada przewoźnik, który nie informuje swoich pasażerów, że punkty odbioru bagaży czynne są tylko do godz. 21 i bez względu na opóźnienie samolotu o godzinę czy pięć godz. nikt na nich nie będzie czekał” – kontynuuje czytelnik.

Rozwiązaniem kłopotu „odwołanie do linii lotniczej”

Podróżni otrzymali poradę, aby „odwołać się w sprawie do linii lotniczej”, a w tym przypadku „przepakować swoje duże walizki do podręcznych toreb, które będą mogli wnieść na pokład samolotu”. Wyjątek miały stanowić wózki dziecięce, foteliki samochodowe i „specjalnych rzeczy, które mogły być przewiezione tylko w bagażu rejestrowanym”.

Pan Łukasz przepakował swoje bagaże do mniejszych toreb i walizek. Wyszło mu, że ma ich osiem sztuk. Musiał jednak zostawić wózek dla pary bliźniąt. „Dużo nerwowości i stresów. Myśląc, że nic gorszego nie może nas spotkać, przy wejściu na pokład wszyscy pasażerowie usłyszeli, że jest to dodatkowy bagaż, który pomimo że był opłacony, musi zostać opłacony ponownie, bo nie został nadany na pokład samolotu” – opisuje podróżny.

Kolejna opłata za bagaż

Pasażerowie po raz kolejny usłyszeli, aby odwołać się do linii lotniczej. Pan Łukasz musiał zapłacić kolejne 800 złotych. „Ku mojemu zaskoczeniu osoby przelatujące z Katowic tym samym lotem zaczęły opowiadać o analogicznej sytuacji tym razem w Polsce, w której też nie odebrano im bagaży, pomimo że lot był opóźniony” – dodaje nasz czytelnik.

„Wszyscy zaczęliśmy zadawać sobie pytanie, czy linia lotnicza ma rację? Czy podróżny zawsze zostaje zostawiony sam sobie i nie może liczyć na żadną pomoc, w szczególności jak jest z małymi dziećmi? Czy faktycznie z założenia tania linia lotnicza jest naprawdę tania, płacąc często dodatkowe koszta za każdą usługę?” – zastanawia się pan Łukasz. Na koniec podróżny zwraca uwagę, że jest „sezon urlopowy i tego typu działań przewoźników na pewno będzie dużo więcej”.

Czytaj też:
Popularne linie lotnicze wstrzymują sprzedaż biletów. Dotknie to podróżnych z Polski

Źródło: WPROST.pl
 2

Czytaj także