Choć loty na Islandię bywają niedrogie, noclegi i atrakcje na wyspie mogą nas już sporo kosztować. Są oczywiście sposoby, by tę niezwykłą europejską wyspę zwiedzać niskobudżetowo, ale nie zawsze da się je wszystkie wdrożyć podczas krótkiego wyjazdu. Tymczasem, według danych z Eurostatu, Islandia jest już droższa nawet od Szwajcarii. Ostatnia raz taki przypadek miał miejsce blisko dekadę temu, w 2018 roku.
Ceny w Islandii mogą zaskoczyć
Droższa niż wszystkie kraje nordyckie, a nawet Szwajcaria – w 2026 roku Islandia jest niechlubnym europejskim rekordzistą pod względem cen. Taki stan rzeczy mają potwierdzać zarówno dane Eurostatu, jak i Islandzkiego Banku Centralnego. „W porównaniu do nordyckich sąsiadów, nabiał i jaja są droższe o 75 proc. a mięso o 71 proc. Według lokalnych mediów kufel piwa może kosztować nawet 1800 koron (14,6 dolara), a latte w kawiarni – nawet 1000 koron” – wylicza Bloomberg. Poziom cen na Islandii przewyższa w tym momencie ceny w Szwajcarii o trzy punkty procentowe.
To oczywiście niekorzystne informacje dla turystów planujących wyjazd, ale najbardziej wzrostem kosztów życia martwią się mieszkańcy wyspy.
Dynamiczny rozwój turystyki rodzi problemy
Czy Islandia już stała się ofiarą turystyki? Choć wydawać by się mogło, że tak duża wyspa nie może mieć problemów z przyjmowaniem gości, to szczególnie w miesiącach letnich problem zbyt dużej liczby przyjezdnych zaczyna być uciążliwy dla mieszkańców. Na przykład z powodu wysokich cen najmu nieruchomości, o które trzeba konkurować z turystami korzystającymi z Airbnb czy innych platform pośredniczących.
Dynamiczny rozwój turystyki na Islandii obserwowany jest od końca pandemii. W 2025 roku liczba przyjazdów zagranicznych wzrosła tu o 29 procent w porównaniu do poprzednich dwunastu miesięcy, co było rekordowym wynikiem w Europie.
Czytaj też:
Nie Seszele i nie Malediwy. Oto najdroższe wyspy na świecie Czytaj też:
Turystyczny kraj podnosi ważne opłaty. Pierwsza taka zmiana od 1978 roku
