Ten kraj nie ma dostępu do morza ani muzeów, do których ustawiają się długie kolejki. Mimo to Mołdawia może zaskoczyć turystów i nadal jest uznawana za jedną z nieodkrytych perełek Europy. Z oficjalnych danych wynika, że w 2025 roku odwiedziło ją tylko 286,2 tys. gości z zagranicy (osób, które skorzystały z obiektów noclegowych).
Mołdawska wieś. Cisza i spokój
Choć 68 proc. gości zwiedzało Kiszyniów, to warto odkryć też miejsca poza utartym szlakiem. Według lokalnej organizacji turystycznej dobrym pomysłem jest nocowanie w jednym 40 wiejskich pensjonatów, które oferują domowe posiłki ze świeżych składników z ogrodu lub pobliskiego gospodarstwa. Na mołdawskiej wsi panuje spokój i cisza, które pozwalają naładować baterie i ponownie połączyć się z naturą, ludźmi i samym sobą.
Choć kraj ma tylko jeden park narodowy – Orgiejów, to czekają tu piękne krajobazy. Wyjątkowym i spokojnym miejscem jest jezioro Beleu, część Rezerwatu Biosfery UNESCO Dolny Prut, w południowej Mołdawii. Jest to popularne miejsce dla pelikanów i innych ptaków migrujących z północy na południe.
Podziemna skarbnica wina
Około 25 proc. ludności tego kraju zajmuje się uprawą winogron i produkcją wina. Zaledwie 15 kilometrów od Kiszyniowa znajduje się znane miasteczko Cricova z jedną z najpopularniejszych wśród turystów atrakcji – podziemną siecią piwnic o długości ponad 120 kilometrów, w której leżakują ogromne ilości wina. Tutaj można wybrać się na degustację.
Tani kraj w Europie. Kawa za 7 zł
Mołdawia to wciąż jeden z najtańszych krajów na wakacje w Europie. Filiżanka cappucino na mieście kosztuje tam równowartość 6,90 zł. Średnio na jedzenie w restauracji wydamy o 30 proc. mniej niż w Polsce. Przeciętna cena obiadu to 36 zł. Za bilet lotniczy do Kiszyniowa zapłacimy od 89 zł w jedną stronę, co czyni go jednym z najtańszych kierunków na krótkie podróże po Europie.
Czytaj też:
Tanie i niedoceniane miasto na city break. Wygrało z Krakowem i Sofią Czytaj też:
Najtańszy kraj na wakacje. Pizza za 5 euro, zakupy tańsze niż w Polsce
