Turyści stworzyli raj dla królików. Teraz dziki zaczęły na nie polować

Turyści stworzyli raj dla królików. Teraz dziki zaczęły na nie polować

Dodano: 
Dzik, zdjęcie ilustracyjne
Dzik, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Króliki opanowały japońską wyspę dzięki turystom. Nadmiar jedzenia zwabił dziki, które zaczęły atakować także żywe zwierzęta.

Japońska wyspa Okunoshima od lat przyciąga turystów setkami oswojonych królików. Dokarmianie zwierząt sprawiło jednak, że ich liczba przekroczyła możliwości lokalnego środowiska. Z łatwego źródła pożywienia zaczęły korzystać także dziki, a niektóre z nich zaatakowały żywe króliki.

Okunoshima leży na Morzu Wewnętrznym w prefekturze Hiroszima i jest powszechnie nazywana Wyspą Królików. Nowe badanie opublikowane w „Journal of Ecotourism” pokazuje, że popularna atrakcja turystyczna doprowadziła do zmian obejmujących cały miejscowy ekosystem.

Żyjące tam króliki nie są rodzimym gatunkiem. To potomkowie europejskich królików domowych. Według lokalnej prasy w 1972 roku na wyspie wypuszczono osiem par, które rozmnożyły się do ponad 200 osobników. Różnorodność umaszczenia wskazuje jednak, że w kolejnych latach ludzie porzucali tam następne zwierzęta.

Turyści przywieźli 27 ton karmy

Między 2008 a 2015 rokiem liczba osób odwiedzających Okunoshimę zwiększyła się ponad dwukrotnie. Wraz z turystami przybywało jedzenia, a populacja królików przekroczyła tysiąc osobników.

Naukowcy wyliczyli, że naturalna roślinność wyspy mogłaby utrzymać od 175 do 287 królików. Tymczasem tylko w 2017 roku odwiedzający przywieźli około 27 ton karmy. Zależność zwierząt od ludzi uwidoczniła pandemia. Kiedy liczba turystów gwałtownie spadła, zaczęło ubywać także królików.

Nadmierna populacja pozostawiła wyraźne ślady w roślinności. Zwierzęta zjadły rośliny przy powierzchni ziemi i obgryzły dolne gałęzie drzew, tworząc charakterystyczną „linię królików”. Brak naturalnego pokarmu jest tak dotkliwy, że zaczęły zjadać nawet trujące hortensje i oleandry.

Dziki przestały bać się ludzi

Resztki karmy pozostawianej przez turystów przyciągnęły dziki, wrony i kanie czarne. Dziki pojawiają się między innymi przy przystaniach promowych, przepędzają króliki i zajmują ich miejsce przy jedzeniu. Stopniowo tracą też naturalny lęk przed człowiekiem, co może stanowić zagrożenie dla turystów.

Początkowo zwierzęta zjadały również padłe króliki. Zdaniem badaczy regularny dostęp do padliny i częste spotkania obu gatunków mogły z czasem doprowadzić do ataków na żywe osobniki. – Kiedy po raz pierwszy usłyszeliśmy, że dzik upolował żywego królika, byliśmy zaskoczeni – przyznał prof. Shingo Kaneko z Uniwersytetu Fukushima.

Naukowcy opisali dwa takie przypadki. Pierwszy zgłosili turyści w 2017 roku. Drugi wydarzył się 5 marca 2024 roku, gdy dzik zaatakował dwa walczące samce, pochwycił jednego z nich i zaniósł do lasu.

Autorzy badania zastrzegają jednak, że dwa zdarzenia nie dowodzą, iż polowanie stało się już powszechnym zachowaniem dzików. Zalecają jednak ograniczenie dokarmiania, kontrolowanie liczby królików oraz monitorowanie roślinności i zachowania pozostałych zwierząt.

Czytaj też:
Maja Ostaszewska mówi o dzikach, internauci atakują. Co na to eksperci?
Czytaj też:
Mentzen przeszedł samego siebie. „Tolerowanie dzików i migrantów...”

Źródło: WPROST.pl / Journal of Ecotourism, EurekAlert, Zielona Interia