Turyści wypoczywający w Sopocie nie mogą korzystać z siedmiu kąpielisk. Powodem jest wykrycie w wodzie niebezpiecznych bakterii Escherichia coli, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. Decyzję o zamknięciu podjęto natychmiast po stwierdzeniu skażenia. Kontakt z zanieczyszczoną wodą albo jej przypadkowe połknięcie może prowadzić m.in. do zatruć pokarmowych i zakażeń dróg moczowych. To dlatego służby sanitarne wprowadziły zakaz wchodzenia do morza.
E. coli w Bałtyku. Co to oznacza dla turystów?
Escherichia coli, czyli pałeczka okrężnicy, naturalnie występuje w jelitach człowieka. Jej obecność w wodzie kąpielowej jest jednak sygnałem, że doszło do skażenia mikrobiologicznego. Turyści muszą wiedzieć, że nawet jeśli pogoda sprzyja plażowaniu, wejście do wody w takich miejscach może być niebezpieczne. Sytuacja jest szczególnie istotna dla rodzin z dziećmi, które najczęściej korzystają z płytkiej strefy przy brzegu.
Zakazy nie tylko w Sopocie. Problemy też w innych kurortach
Podobne ograniczenia jak w Sopocie wprowadzono również w innych popularnych miejscowościach województwa pomorskiego. Na liście znalazły się m.in. Karwia, Chłapowo, Władysławowo, Kuźnica, Jastarnia i Jurata. To oznacza, że problem nie dotyczy tylko jednego odcinka wybrzeża. Zarządcy kąpielisk i służby na bieżąco monitorują jakość wody, bo sytuacja może się zmieniać z dnia na dzień.
Jeszcze większa skala utrudnień dotyczy województwa zachodniopomorskiego. Tam zamknięto około 70 kąpielisk nad otwartym morzem, ale nie z powodu bakterii, tylko przez groźne warunki pogodowe.
Czerwone flagi pojawiły się z powodu silnego wiatru, wysokich fal i niebezpiecznych prądów wstecznych. W takich warunkach wejście do wody może być ryzykowne nawet dla doświadczonych pływaków, a ratownicy nie są w stanie zapewnić pełnego bezpieczeństwa.
Turyści w Kołobrzegu, Mielnie i Darłówku też muszą uważać
Zakazy obowiązują także w wielu znanych miejscowościach wypoczynkowych, w tym w Międzywodziu, Trzęsaczu, Rewalu, Mrzeżynie, Kołobrzegu, Mielnie, Darłówku i Jarosławcu. Osoby planujące plażowanie powinny za każdym razem sprawdzać aktualne komunikaty i oznaczenia przy wejściach na kąpieliska. Nad morzem sytuacja potrafi zmienić się bardzo szybko – zarówno z powodu pogody, jak i wyników badań wody.
Czytaj też:
Najbardziej stylowy kurort nad Bałtykiem. Z Polski dojedziemy w dwie godziny Czytaj też:
Nie ma sensu jechać nad Bałtyk. Wszędzie zakazy
