Kanadyjka o „szoku kulturowym” w Polsce. „Z czasem zaczęłam to doceniać”

Kanadyjka o „szoku kulturowym” w Polsce. „Z czasem zaczęłam to doceniać”

Dodano: 
Warszawa latem
Warszawa latem Źródło: Shutterstock / palten
Sarah odkrywa swoje polskie korzenie. Kobieta powiedziała, co zaskoczyło ją w naszym kraju. – To było dla mnie trochę dziwne – powiedziała.

Sarah ma zarówno kanadyjskie, jak i polskie korzenie. Kobieta postanowiła wrócić do kraju, z którego pochodzi jej mama i odkrywać jego kulturę oraz tradycję. W rozmowie z Wirtualną Polską została zapytana, co najbardziej podoba jej się w Polsce.

Kanadyjka zachwyca się Polską. Wskazała, co ją zaskoczyło

– Kultura, jedzenie i jeszcze architektura. O ile bardzo kocham Kanadę i jestem dumna z bycia Kanadyjką, to jednak nie mamy swojej własnej, tak wyraźnej kuchni, kultury czy charakterystycznej architektury – stwierdziła.

Sarah wskazała także, co najbardziej zaskoczyło ją w usposobieniu Polek i Polaków. – Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak otwarci są ludzie na to, że próbuję mówić po polsku. Jestem nauczycielką angielskiego, więc rozumiem, co czują moi uczniowie. Sama też czułam presję i zastanawiałam się, co ludzie o mnie pomyślą – relacjonowała kobieta.

Przypomniała też sytuację, która miała miejsce w jednym ze sklepów z artykułami artystycznymi w Karpaczu, gdzie spotkała bardzo pomocną ekspedientkę. – Ludzie naprawdę doceniają to, że ktoś próbuje mówić po polsku. Są chętni do pomocy i wyrozumiali, gdy popełniasz błędy – podkreśliła.

To dla Kanadyjki był „lekki szok kulturowy”. „Z czasem zaczęłam to doceniać”

Kobieta została także zapytana, czy ma jakieś mniej pozytywne doświadczenia z naszym krajem. – Nie powiedziałabym, że coś mi się nie podoba, ale na pewno potrzebowałam czasu, żeby przyzwyczaić się do pewnych rzeczy. W Kanadzie ludzie cały czas się uśmiechają. Na ulicy, w kawiarni, praktycznie wszędzie. A w Polsce nie. I to było dla mnie trochę dziwne – powiedziała Sarah.

– Ale szczerze mówiąc, widzę w tym też zalety. Nie czuję tutaj, że muszę zakładać „maskę”. Mogę być sobą. Jeśli jestem smutna, mogę po prostu taka być, bez udawania. Nie muszę się aż tak przejmować tym, co inni pomyślą o mojej mimice czy emocjach. To daje pewnego rodzaju wolność. Na początku był to dla mnie lekki szok kulturowy, ale z czasem zaczęłam to doceniać – podsumowała wątek.

Czytaj też:
Polskie uzdrowisko bije konkurencję na głowę. Pokonało 11 tys. miast w Europie
Czytaj też:
To uzdrowisko ma najczystsze powietrze w Polsce. „Jesteśmy Zakopanem północy”

Źródło: WPROST.pl / Wirtualna Polska