W ostatnich tygodniach widok Jeziora Klimkowskiego był coraz bardziej niepokojący. Jeden z najbardziej atrakcyjnych turystycznie obszarów Beskidu Niskiego stracił tak dużo wody, że niemal całkowicie odsłonił dno. Widok spękanej ziemi i fundamentów domów w nieistniejącej dzisiaj wsi przyciągnął na spacery wielu mieszkańców okolicy, ale im też towarzyszą obawy.
„Człowiek przyjeżdżał tutaj nad wodę, a teraz może wejść na środek zbiornika. To jest przerażające” – powiedział portalowi Gorlice Nasze Miasto mężczyzna spacerujący z rodziną.
„Przede mną najpierw odsłania się stara droga prowadząca przez dawną wieś Klimkówka. Droga, którą woda przykryła około 30 lat temu. Dziś znów można po niej chodzić. Asfalt wychodzi spod mułu i osadów naprzeciw Zatoki Kunkowskiej” – pisze w swojej relacji dziennikarka „Gazety Krakowskiej”.
Zalew Klimkowski wysycha. Rekordowo niski stan
Z komunikatu Wód Polskich z 2 października wynika, że w Klimkówce pozostało tylko 3,7 miliona metrów sześciennych wody. Historyczne minimum z 2024 roku zostało przekroczone 21 września, gdy w zalewie znajdowało się 4,19 mln metrów sześciennych wody. 5 października rano wodowskazy Ropa oraz Ujście Gorlickie (wieś w dolinie rzeki zasilającej zalew) wskazywały strefę stanów niskich (odpowiednio 153 i 167 cm).
Analiza w kontekście zmian klimatycznych
We wrześniu Rzeszowskie Wody Polskie ogłosiły przetarg na opracowanie ekspertyzy dotyczącej zmiany gospodarki wodnej na zbiorniku wodnym. Dokumentacja powinna przedstawiać zmiany głębokości zbiornika i powierzchni zalewu oraz uwzględniać zmiany klimatyczne, tj. wzrost temperatur powietrza oraz wydłużający się czas trwania suszy hydrologicznej, w perspektywie 20 lat.
„Ekspertyza pozwoli zweryfikować wpływ planowanych rozwiązań na kwestie bezpieczeństwa powodziowego oraz zabezpieczenie dostaw wody pitnej dla ujęć zlokalizowanych w Ropicy Polskiej. Ponadto przeanalizowana zostanie kwestia rekreacji powyżej zbiornika, związana ze stabilizację poziomu wody” – mówiła Ewa Gołębiowska, Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie.
Aktualna sytuacja budzi obawy o ujęcie wody pitnej dla Gorlic w Ropicy Polskiej. Jednak władze miasta uspokajają, że wody w kranach nie powinno zabraknąć dzięki modernizacji stacji uzdatniania oraz ujęcia brzegowego.
Czytaj też:
Dramat na oczach turystów. Polskie jezioro coraz bliżej „niebezpiecznej granicy” Czytaj też:
Wakacyjny zalew wysycha i odsłania dno. Zamiast przyjemnych kąpieli, smutny widok
